Łukasz Dynowski
|

Niezwykłe wesele. Mężczyzna poślubił zmarłą narzeczoną

118 reakcji
6
1
111
Podziel się

W takiej sytuacji wszystko tylko nie wesele? 35-letni mężczyzna był odmiennego zdania. Wziął ślub ze swoją zmarłą narzeczoną. Kobieta przez ponad 5 lat walczyła z rakiem piersi. Niedawno zmarła, ale narzeczony postanowił spełnić jej marzenie.

ślub rak piersi mąż żona
ślub rak piersi mąż żona (Weibo)

Chińczycy byli parą przez 12 lat. Poznali się przez internet w 2007 roku, a do ślubu zaczęli się przygotowywać w 2013. Wtedy jednak lekarze zdiagnozowali u Yang Liu raka piersi i ich życie wywróciło się do góry nogami. Po wieloletniej walce kobieta przegrała z nowotworem. Szóstego października zapadła w śpiączkę, a tydzień później zmarła.

Żono, proszę, nie martw się! Resztę życia będę żyć w bólu, ale się nie poddam – mówił podczas ślubu 35-letni Xu Shinan.

Ślub został przygotowany z rozmachem. Zmarła była otoczona przez 169 bukietów różowych róż, a poruszony wdowiec odczytał przysięgę małżeńską. W uroczystości uczestniczyły rodziny i przyjaciele pary.

Po śmierci czuwał przy niej 7 dni. Przez cały tydzień, 24 godziny na dobę, Xu pozostawał u boku zmarłej narzeczonej. To w Chinach tradycyjny sposób na oddanie hołdu tym, którzy odeszli.

Moja żona nie pozwalała nikomu płakać po swojej śmierci. Powstrzymywałem wtedy łzy, ale kiedy jej ciało wysłano do kremacji, nie mogłem już dłużej z nimi walczyć – powiedział 35-latek.

Chinka dawała siłę innym. Yang miała konto na chińskim portalu społecznościowym Weibo, gdzie opisywała swoje doświadczenia i starała się inspirować inne pacjentki chorujące na raka piersi. Historia jej i Xu poruszyła tysiące użytkowników tego portalu.

To się nazywa prawdziwa miłość – napisał po ślubie jeden z internautów, cytowany przez "Daily Mail".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

111
6
1
KOMENTARZE
(111)
jo
3 miesiące temu
to już przegięcie, a nie mogli się wcześniej pobrać i być szczęśliwi chociaż przez parę lat. Dla mnie to po prostu niesmaczne
werde
3 miesiące temu
W Chinach jest taki zwyczaj, chodzi o to, by zmarły zza grobu nie prześladował żywych, poza tym w przeciwieństwie do chrześcijaństwa, Chińczycy wierzą w związki pozagrobowe, ale przecież łatwiej napisać: głupek, zryty beret, chodzi o spadek, niż poznać cudze zwyczaje
Amare
3 miesiące temu
Mój partner chyba też planuje ożenić się z trupem, bo dotąd nie oświadczył się.
Mimi
3 miesiące temu
Milosc jest piekna I nic nie jest w stanie jej zniszczyc jesli jest prawdziwa, nawet smierc....ale 12 lat byli para, 5 lat choroby...a slub po smierci. Hmmm, o co tu chodzi? Za malo bylo czasu, zeby poslubic dziewczyne za zycia? Najdelikatniej mowiac jestem w szoku.
piotrg
3 miesiące temu
ludzie badzcie bardziej romantyczni on ja po prostu kochal.....znacie takie uczucie?
Najnowsze komentarze (111)
Marta
3 miesiące temu
Dla mnie to nie miłość. To chore
CiekawskiJare...
3 miesiące temu
A czy małżeństwo zostało skonsumowane?
Sylwia
3 miesiące temu
To była raczej symboliczna ceremonia ze ślubem niemająca nic wspólnego
okl
3 miesiące temu
a noc poślubna ? sorrki ,ale musiałem to napisać
ano
3 miesiące temu
chore. Nadaje się do psychiatry
Izzak Judenic...
3 miesiące temu
Franz Kutchera kat Warszawy też się ochajtał po zamachu na niego już jako trup on w trumnie ona w sukni ślubnej istnieją zdjęcia z tej imprezy. Widziałem je makabra. Pani młoda leciała w śline z umarlakiem
toja
3 miesiące temu
w tym przypadku, lepiej później niż wcale, nie zdaje egzaminu, lepiej wcale
Jrjdkekr
3 miesiące temu
Noc poślubna też?
aga
3 miesiące temu
Niech to będzie nauczka - trzeba żyć! Podobnie bezsensowne historie to zloty rodzinne na pogrzebach. Ludzie nie widzą się po 20 lat, ale na pogrzeb polecą za ocean. Nie kumam.
szok
3 miesiące temu
Okropne! Mieli przecież jeszcze czas. Na raka nie umiera się nagle !!!
Olo
3 miesiące temu
Niezłe patusy. Ciekawe czy jest nekrofilem .
Kali
3 miesiące temu
Zacznijmy od tego, że Chiny to zupełnie inna kultura inne tradycje i inne postrzeganie wspólnego życia. Dlatego nie należy tego oceniać zwłaszcza jeśli nie ma się z tą kulturą za wiele wspólnego. Po drugie z tego co mi wiadomo często małżeństwa w kulturze dalekiego wschodu zawierane są po 29 roku życia (to nie tylko przesąd ale pragmatyka stabilizacji życiowej) gdyż wtedy ludzie są już emocjonalnie przygotowani na wspólne życie. Dodatkowo jako osoba chora może chciała zaczekać ze ślubem aż uda jej się wygrać walkę z rakiem, może była to motywacja aby pozostawać silną i nie poddawać się chorobie. W takich sytuacjach jak się mawia nadzieja umiera ostatnia więc walczyła do końca a on uszanował jej decyzję. To, że jest coś inne od przyjętych standardów nie znaczy, że jest złe - trochę tolerancji, empatii i zrozumienia. Akceptacja nie jest równoznaczna z agitacją czy naśladownictwem.
xxx
3 miesiące temu
To raczej wygląda jak uczczenie śmierci i radość z ulgi z nią związaną. De facto nie spełnił jej marzenia. Ślub biorą osoby świadome, żywe. Miał na to 5 lat, niestety tego nie zrobił.
on
3 miesiące temu
wiecie co? dziwny jest ten świat
...
Następna strona
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić