Poznań. Zamknął 75-letnią matkę w rozgrzanym aucie

Poznańscy strażnicy zobaczyli staruszkę zamkniętą w aucie stojącym w pełnym słońcu. Za pomocą kartek porozumieli się ze spoconą i roztrzęsioną 75-latką, która trafiła do szpitala.

Obraz
Źródło zdjęć: © Straż Miejska | Poznań
Dagmara Smykla-Jakubiak

Przykry widok od razu przykuł uwagę strażników. Patrol poznańskiej straży miejskiej idący w piątek ul. Za Bramą zobaczył staruszkę siedzącą w zaparkowanym samochodzie. Auto stało w pełnym słońcu i wszystko wskazywało na to, że kobieta była w nim zamknięta od dłuższego czasu.

Płakała, była roztrzęsiona i spocona - relacjonował interweniujący strażnik.

Porozumieli się ze staruszką za pomocą kartki. Przed ewentualnym wybiciem szyby poznańscy strażnicy musieli się upewnić, że kobieta rzeczywiście potrzebuje pomocy. Dlatego napisali na kartce: "Czy oczekuje pani pomocy? TAK NIE".

Zobacz też: Zasnął za kierownicą. Zobacz nagranie kierowcy

Bez wahania wskazała na "TAK". Strażnicy powiadomili o wszystkim pogotowie ratunkowe i policję. Po kilku minutach na miejscu byli już ratownicy medyczni oraz kierowca samochodu, który otworzył drzwi pojazdu.

Z samochodu buchnęło gorące powietrze. W ocenie ratowników 75-letnia kobieta wymagała pomocy specjalistycznej - informują strażnicy.

Staruszka długo czekała na uwolnienie. Z biletu parkingowego wynika, że 75-latka była zamknięta w stojącym na słońcu samochodzie przez godzinę i 15 minut. Staruszka trafiła do szpitala. Poznańska prokuratura jeszcze nie zdecydowała, czy postawi synowi 75-latki zarzuty.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Wybrane dla Ciebie