REKLAMA
Odświeżone 43 minuty temu
Twoje konto
Pogoda
Radio
Quizy
0
graczy online
Graj teraz!
REKLAMA
05.10.19 (17:55)

Wybuch zniszczyłby także Polskę. Superwulkan pod jeziorem w Niemczech

Na naszej planecie rozsianych jest wiele wulkanów, z których większość wygasła albo przynajmniej od dawna nie jest aktywna. Jednak część z nich nie przestała wyrzucać gaz, pył i lawę. Wśród nich są superwulkany zdolne do wytworzenia nawet tysiąca kilometrów sześciennych materiału piroklastycznego.
Domena publiczna

W INDONEZYJSKIEJ DŻUNGLI

W północnej części Sumatry znajduje się jezioro Toba. Ma około 100 kilometrów długości i 30 kilometrów szerokości, z głębokością ponad pół kilometra. Otaczający je magiczny krajobraz zdaje się przeczyć temu, żeby pod jeziorem było coś, co mogło spowodować katastrofę i globalne zmiany klimatyczne około 73 500 lat temu.

REKLAMA

Pod powierzchnią jeziora znajduje się jednak wulkan, który w dawnych czasach dobitnie dał o sobie znać. Ilość materiału piroklastycznego wynosiła około 2800 km3, a przy tym 3300 megaton kwasu siarkowego zostało wyrzuconych do stratosfery. Wkrótce nastała tak zwana zima wulkaniczna. Przez kilka lat pył wyrzucany z wulkanu zakrywał Słońce, a na Ziemi panowała ciemność. Promienie słoneczne nie miały szans na penetrację grubej powłoki, żeby dotrzeć do powierzchni ziemi. To doprowadziło do znacznego ochłodzenia, a sytuacja była tym bardziej krytyczna, że wybuch nastąpił w okresie epoki lodowcowej.

JAK PRZEWIDZIEĆ WYBUCH?

Przykład z Sumatry pokazuje, że eksplozje superwulkanów i następujące po niech naturalne procesy to nie science fiction. Modele matematyczne oparte na danych historycznych wykazują, że prawdopodobieństwo wybuchu wulkanicznego jest dziesięciokrotnie wyższe niż zderzenie na tyle dużego ciała kosmicznego z Ziemią, że miałaby miejsce katastrofa w skali globalnej. Ponadto takiemu zdarzeniu człowiek teoretycznie mógłby zapobiec, a z supererupcjami nadal nie potrafimy sobie radzić.

Zobacz też: "Tykająca bomba". Alarmujące odkrycie naukowców

Być może naukowcy mogliby przynajmniej przewidzieć nadchodzącą katastrofę. Znamy system, który pozwoliłby nam przewidzieć erupcję superwulkanu, mówi Tim Druitt z Blaise Pascal University we Francji. Kluczowe pytanie brzmi: co dzieje się przed erupcją. Klasyczne ujęcie jest takie, że przez tysiące lat magma powoli gromadzi się kilka kilometrów pod wulkanem, a następnie niespodziewanie zaczyna się wylewać. Odkryliśmy, że istnieje faza trwająca kilkadziesiąt lat przed wybuchem, podczas której magma się gromadzi. To wystarczająco dużo czasu, żeby wymyślić plan ratunkowy..., wyjaśnia Druitt. Ale jaki to byłby plan? Nadal nie wiadomo.

ZIMNO JAK PO WYBUCHU

Zima wulkaniczna jest pod wieloma względami podobna do zimy nuklearnej. Różnica jest taka, że przy tej pierwszej organizmy, które przeżyją, nie muszą się martwić promieniowaniem. Wyrzucony pył na długo osadza się w stratosferze i, podobnie jak w przypadku wybuchu Toba, blokuje przenikanie światła słonecznego na powierzchnię Ziemi. Cząsteczki te mogą pozostawać w powietrzu przez kilka lat. Na obszarach w pobliżu erupcji średnia temperatura może spaść nawet o 20°C.

Już teraz na świecie są obszary, gdzie lokalne rolnictwo nie może w wystarczającej mierze zapewnić pożywienia ludności. Wynika to zwykle z panujących tam wysokich temperatur i niskiej jakości gleby. W przypadku wybuchu wulkanu nastąpiłby proces odwrotny, tj. ochłodzenie. Zimno też nie wróży dobrze plonom, więc wiele obszarów dotknęłaby klęska głodu.

KIEDY DOJDZIE DO KICHNIĘCIA?

Najbardziej znanym parkiem narodowym jest bez wątpienia Yellowstone w Górach Skalistych. Piękno przyrody skrywa ogromne niebezpieczeństwo w postaci drzemiącego superwulkanu, który znajduje się pod parkiem. Badania wykazały, że mniej więcej raz na 600 000 lat wulkan budzi się do życia.

A kiedy jest aktywny, to nie próżnuje! Na przykład 2 100 000 lat temu wyrzucił 2500 km3 magmy. Ostatni wybuch nastąpił 640 000 lat temu. Oznacza to, że superwulkan trochę zaspał.

Kaldera podnosi się i opada o kilka centymetrów rocznie. Prawdopodobną przyczyną jest nacisk magmy pochodzącej z wnętrza planety. Wulkan w ten sposób „oddycha”. Ale kiedy znów „kichnie”, nie jest jasne.

FEERIA KOLORÓW

Wielość gejzerów dowodzi, że ziemia pod Yellowstone jest nadal aktywna. Najbardziej znany gejzer to Old Faithful, który tryska średnio przez 64,5 minuty do wysokości 40 metrów, a czasem nawet 56 metrów. Latentny wulkanizm odpowiada też za stworzenie unikalnych tarasów i kaskad na północnym skraju parku, zwanym Mammoth Hot Springs.

Mieszanie wody deszczowej, która wsiąka w głąb ziemi z dwutlenkiem węgla, który wydostaje się z gorącej magmy na głębokości około 6 kilometrów, prowadzi do powstania kwasu węglowego. Z wody wytrąca się trawertyn, który z czasem osiada. Tarasy są głównie białe lub kremowe z powodu tlenku żelaza. Gdzieniegdzie ze względu na obecność bakterii termicznych i alg mają odcień żółty, pomarańczowy, brązowy lub zielony.

Barwna sceneria bez wątpienia wygląda magicznie, ale pewnego dnia zniknie, tak jak otaczająca ją przyroda. Nastąpi to wtedy, kiedy drzemiący superwulkan postanowi się obudzić.

EUROPA NIE JEST WYJĄTKIEM

Jednak superwulkany znajdują się nie tylko w odległych częściach Azji lub na kontynencie amerykańskim. Europa też nie jest ich pozbawiona. Neapol jest nierozerwalnie związany z wulkanem o nazwie Wezuwiusz. Ten wulkan przeszedł do historii głównie dzięki eksplozji w 79 roku, kiedy jego energia cieplna osiągnęła wartość stu tysięcy bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki. W tym czasie popiół wulkaniczny i lawa pochłonęły dostatnie wówczas miasta Herkulanum, Oplontis, Stabie i Pompeje. Wezuwiusz jest nadal aktywny i stanowi potencjalnie zagrożenie dla milionów ludzi mieszkających w jego pobliżu.

Zobacz też: Przeanalizowali szczątki dziecka. Doszli do makabrycznych wniosków

Przypadek Wezuwiusza jest powszechnie znany, a rząd włoski ma opracowane plany ewakuacji. Ale Wezuwiusz nie jest jedynym wulkanem w tym regionie. W odległości około 35 kilometrów znajduje się kolejna kaldera wulkaniczna o nazwie Campi Flegrei (Pola Flegrejskie). Symulacje komputerowe oraz bezpośrednie obserwacje sugerują, że wulkan jeszcze nie wyczerpał całej swojej energii.

Wulkan wznosi się na wysokość zaledwie 460 metrów n.p.m., ale ponieważ góruje nad Zatoką Neapolitańską, wydaje się ogromy. Należy do aktywnych wulkanów, jego wysokość często zmienia się z powodu zachodzących w jego wnętrzu procesów. W 1538 roku po elewacji nastąpiła erupcja, która stworzyła nowy stożek wulkaniczny Monte Nuovo. Wzrost w latach 70. i 80. nie zaowocował wybuchem. Relikty znalezione w okolicy świadczą o tym, że wulkan był aktywny 35 000 i 12 000 lat temu.

NIEPOKOJE NAD KAMPANIĄ

W ciągu ostatnich dziesięcioleci wysokość kaldery zmieniała się częściej niż dotychczas. Pomiary wykazały, że gromadzi się pod nią energia. Kiedyś naukowcy myśleli, że ta energia wytwarzana podczas inflacji i późniejszej deflacji powoli się zmniejsza, nowe dane pokazują jednak coś wręcz przeciwnego. Podczas badania procesów zachodzących w rejonie Campi Flegrei doszliśmy do wniosku, że wulkan zbliża się do krytycznej fazy, w której jakakolwiek dalsza aktywność zwiększy prawdopodobieństwo wybuchu – ostrzega Christopher Kilburn, naukowiec z University of London, który zwrócił się do władz lokalnych, aby zbadały sprawę.

Nie zrobił tego po to, żeby nastraszyć ludzi, tylko wskazać możliwe zagrożenie. Nie jest możliwe stwierdzenie w 100%, czy wulkan jest uśpiony, czy jest czynny, ale druga opcja jest bardziej prawdopodobna. Ponadto brytyjski zespół badawczy nie jest jedynym, który wyciąga podobne wnioski.

W ostatniej dekadzie przeprowadzono dwa inne badania w podobnym duchu. Jednak żadna z prac nie była w stanie odpowiedzieć na pytanie, co wywołuje zachodzące procesy. Istnieją trzy możliwości: gaz, ciecze i magma. Wariant numer trzy jest prawdopodobnie najgorszym dla ludzi mieszkających w Kampanii.

SUPERWULKAN U SĄSIADÓW

Campi Flegrei nie jest jednak jedynym gigantycznym wulkanem czającym się na starym kontynencie. Jeden jest w zasadzie tuż obok nas. W niemieckim kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia jest kolejny superwulkan czeka na swoje 5 minut.

Podobnie jak wiele innych wulkanów, pozostaje w ukryciu – jest przykryty jeziorem Laacher. Jego ewentualny powrót do życia mógłby doprowadzić do pokrycia pyłem nieba nie tylko nad Niemcami, lecz także Wyspami Brytyjskimi, Danią, Francją oraz Polską. Jakie mogłyby być konsekwencje jego wybuchu po przeczytaniu tego artykułu łatwo sobie wyobrazić.

Superwulkany są nieodłącznym elementem krajobrazu naszej planety, a ludzie muszą nauczyć się obok nich żyć. Musimy być przygotowani na potencjalne zniszczenia, które mogą wyrządzić. Należy jedynie mieć nadzieję, że rozwój technologiczny zapewni ludzkości środki do zminimalizowania wszelkich szkód po wybuchu superwulkanu.

Źródło: 21. Wiek
Autor: Lena Szymańska

Materiały prasowe

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

0
0
0
0
0
0
PODZIEL SIĘ
TWEETNIJ
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Komentarze
REKLAMA
REKLAMA
Zamknij