Poszedł na jarmark we Wrocławiu. "Kompletnie odjechana stawka"

430

Znany youtuber Dymitr Błaszczyk z kanału "Sprawdzam jak" wybrał się na jarmark bożonarodzeniowy we Wrocławiu. Mężczyzna sprawdził ceny oraz smak poszczególnych potraw. Możecie być zaskoczeni.

Poszedł na jarmark we Wrocławiu. "Kompletnie odjechana stawka"
Poszedł na świąteczny jarmark we Wrocławiu. "Kompletnie odjechana stawka" (YouTube, @SprawdzamJak)

Jarmarki bożonarodzeniowe co roku pojawiają się w większych polskich miastach i cieszą się sporym zainteresowaniem. Zachwycają swoim wyglądem oraz świąteczną atmosferą, ale również niestety charakteryzują się wysokimi cenami.

Już od pierwszych godzin otwarcia mówiło się, że w tym roku ekstremalnie drogi jest jarmark we Wrocławiu. Sprawdzić postanowił to Dymitr Błaszczyk, twórca kanału "Sprawdzam Jak".

Poszedł na świąteczny jarmark we Wrocławiu. "Kompletnie odjechana stawka"

Youtuber w pierwszej kolejności udał się do miejsca, w którym można było kupić różnego rodzaju napoje. Po przejrzeniu oferty stwierdził, że ceny nieznacznie różnią się w porównaniu z 2021 r.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: TYLKO U NAS! Krupa o rozwodzie z mężem. Dlaczego jeszcze go nie sfinalizowali?

Następnie po krótkim spacerze zatrzymał się przy stoisku z jedzeniem i postanowił zamówić szaszłyka.To danie kosztowało 49 zł.

Teraz rzeczywiście możemy powiedzieć, że są to tzw. paragony grozy. 50 zł? Ja rozumiem, że - tak jak pani powiedziała - jest tutaj drożej, jednakże jest ch*lernie, ch*lernie drożej - powiedział.

Dodał, że jest to "kompletnie odjechana stawka".

Skusił się również na pajdę chleba ze smalcem oraz pajdę chleba ze smalcem i kiełbasą. - Pierwsza pozycja dwa lata temu kosztowała tutaj 15 zł, natomiast teraz (...) jest to kwota 22 zł. Z kolei druga w 2021 r. kosztowała 20 zł, a teraz mamy 27 zł, a jeszcze gdybyśmy chcieli ogórka to plus 4 zł, więc 31 zł - mówił.

Obiektywnie wam powiem, że nie jest to smalec moich lotów, ale wiadomo, że nie oczekiwałem tutaj, że będzie to smalec nie wiadomo jak pyszny. Mówiąc szczerze, jeżeli miałbym za niego zapłacić kwotę 22 zł, to chyba musiałoby mnie mocno pogrzać lub musiałbym być po 25 grzańcach - dodał.

Skosztował także wołowinę po mongolsku (35 zł), sajgonki (jedna 8 zł), langosze i churrosy.

Jarmark bożonarodzeniowy sprawdzony. Co prawda niektóre pozycje z polskim Bożym Narodzeniem mają nie dużo wspólnego. "Paragony grozy" w niektórych miejscach były kosmiczne. 50 zł, a w jednym punkcje nawet 60 zł za szaszłyka - o co chodzi? Gdzie my żyjemy. Z drugiej strony były też fanie rzeczy, jak churrosy, które mi smakowały. Sam klimat absolutnie niepowtarzalny - podsumował.
Zobacz także: PARAGONY GROZY NA JARMARKU BOŻONARODZENIOWYM - JAK TO MOŻE TYLE KOSZTOWAĆ?!
Autor: NJA
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić