Fiesta w cieniu zrujnowanej gospodarki. W Brazylii ruszył karnawał

1 z 10Śmierć i seks

Obraz
© AFP PHOTO/NELSON ALMEIDA/Eastnews

Komary przenoszące wirus zika oraz zrujnowana gospodarka zmusiły wiele brazylijskich miast do ograniczenia, a nawet odwołania karnawałowych parad. Oczywiście w przypadku Rio de Janeiro i Sao Paulo to było niemożliwe. W każdy wieczór do 13 lutego przez sambodromy tych dwóch miast przetaczać się będą potężne konstrukcje kolejnych szkół samby.

Karnawał w Brazylii to naturalnie element tamtejszej tradycji, miks wierzeń afrykańsko-indiańskich z dodatkiem popkultury. Prawdziwy, "ludowy" karnawał odbywa się na uliczkach mniejszych miast - szczególnie stanu Bahia. Tam nie ma kamer, jest autentyczna zabawa. Te w Sao i Rio to gigantyczne komercyjne imprezy przeznaczone dla telewizji i turystów. Bilety na sambodrom są drogie i nigdy tanie nie będą.

Szkoły samby, w których pracują tysiące mieszkańców ubogich dzielnic, faweli, przygotowują się do tych kilkunastu dni przez wiele miesięcy. Każda chce zaprezentować najbardziej szaloną platformę, najpiękniejsze tancerki i najciekawsze stroje. Na ulice wylegają młode dziewczyny zasłonięte jedynie pigmentem błyszczącej farby. Święto seksu i miłości w kraju bardzo religijnym, czasem wręcz purytańskim. W Rio nie wolno być topless na plaży, choć sznurek zamiast majtek jest akceptowany.

Skrajna bieda i ostentacyjne bogactwo mieszają się w rytmach samby. Erotyka tańczy ze śmiercią a wszystkiemu przygląda się Jezus w cierniowej koronie. Wielkomiejski karnawał to jaskrawy symbol brazylijskiej kulturowej schizofrenii, ale świat chce to szaleństwo oglądać. Sami Brazylijczycy spierają się, czy nadal karnawał organizować. Z jednej strony tradycja, z drugiej ogromne koszty. Ale na Titanicu orkiestra też grała do końca.

2 z 10Pokazy

Obraz
© AFP PHOTO/NELSON ALMEIDA/Eastnews

Oficjalnie karnawał zaczął się w piątek 5 lutego. Pokazy szkół samby z Sao Paulo i Rio trwać będą do 13 lutego.

3 z 10Co warto oglądać?

Obraz
© AFP PHOTO/NELSON ALMEIDA/Eastnews

Jeżeli ktoś jest zainteresowany pokazami najlepszych szkół samby, powinien szukać relacji z Sao Paulo 12 lutego i Rio de Janeiro 13 lutego. Wówczas odbędą się pokazy mistrzów.

4 z 10Nie wszyscy na raz

Obraz
© AFP PHOTO/NELSON ALMEIDA/Eastnews

Wielkomiejski karnawał to telewizyjne show. Nie może być tak, że transmisje najciekawszych pokazów się nakładają. Wieczorne pasmo telewizji na żywo z sambodromów trwa wiele godzin. Scenariusz zakłada, że najlepsze występy z Sao Paulo są między 5 a 7 lutego, najciekawsze z Rio - 7 i 8 lutego. Telewizje i władze miast dogadały się i jest kompromis.

5 z 10Alegorie

Obraz
© AFP PHOTO/NELSON ALMEIDA/Eastnews

Każda szkoła samby przygotowuje na platformie alegorię. Co roku inną. Zwykle dotyczy jakiegoś wydarzenia z historii, jak np. wyprowadzenia Izraelitów z egipskiej niewoli albo miejsca - jak kabaret.

6 z 10Walka o prymat

Obraz
© AFP PHOTO/NELSON ALMEIDA/Eastnews

Rywalizujące szkoły samby mniej mają wspólnego z tradycyjnie rozumianymi szkołami tańca, a więcej z cechami rzemiosła, gildiami tancerzy. Mocno zakorzenione w lokalnym środowisku skupiają nieraz całe pokolenia tancerzy. Na sambodromie wszyscy walczą o honor i pieniądze dla swojej dzielnicy czy faweli.

7 z 10Podziały

Obraz
© AFP PHOTO/NELSON ALMEIDA/Eastnews

Stosunek do seksu, a szczególnie do jego homoseksualnej wersji, odzwierciedla podziały religijne w Brazylii. Oddani wierni kościoła protestanckiego czy katolickiego są w tym względzie typowymi konserwatystami. Osoby związane z tradycją afrobrazylijską są zdecydowanie bardziej tolerancyjne w tych kwestiach.

Władze Rio de Janeiro, miasta najmocniej kojarzonego z karnawałem, od lat promują je jako "stolicę homoseksualistów".

8 z 10Magnes dla złodziei

Obraz
© AFP PHOTO/NELSON ALMEIDA/Eastnews

Największe show na Ziemi, jak czasem określa się bliźniacze karnawały w Rio de Janeiro i Sao Paulo, są ogromnym magnesem dla złodziei. Nic dziwnego, jeżeli w ciągu tygodnia do miasta przyjeżdża blisko milion relatywnie zamożnych ludzi szukających rozrywki.

9 z 10Reguły

Obraz
© AFP PHOTO/NELSON ALMEIDA/Eastnews

Są bardzo ścisłe reguły dotyczące pokazu każdej szkoły. Jest ściśle wyznaczony czas na przejście (trwa bardzo długo), przyznawane są punkty karne (np. za brak harmonii wśród tancerzy). Cariocas (ci z Rio) i Pauistanos (ci z Sao) mogą wydawać się widzom niesieni emocjami, ale za tym tańcem stoi zimna kalkulacja. W końcu sędziowie patrzą i notują.

10 z 10Parada ludzi

Obraz
© AFP PHOTO/NELSON ALMEIDA/Eastnews

Sambodrom Marquês de Sapucaí jest w Rio de Janeiro, sambodrom Anhembi Sambadrome - w Sao Paulo. Na obu obowiązują te same zasady. Także podziały społeczne. Są loże dla VIP-ów i betonowe siedziska dla biedniejszych. Ale nawet za te trzeba płacić krocie.

Cały show podzielony jest na segmenty - alas. Każdy segment to pokaz kolorowych strojów (fantasias). Na przedzie zawsze idzie przedstawiciel szkoły, comissao de frente. To on oficjalnie wita się z widzami w imieniu szkoły. Szkoły mają swoje piękne, nagie lub półnagie tancerki (ala das Baianas), wokalistów (puxadores) oraz weteranów poprzednich karnawałów (velha guarda, dosłownie stara gwardia). Jest też orkiestra z bębnami (bateria), przed którą tańczy lokalna gwiazdka czy inna celebrytka (madrinha da bateria). Obowiązkowo są też piękne kobiety z flagami (porta-bandeira) i faceci, którzy im salutują (mestre-sala, mistrz ceremonii).

Wybrane dla Ciebie