Najlepsze na jesienne wieczory. Te gry bierzcie w ciemno
Gry na licencji
Gry planszowe nie kończą się na "Monopoly", "Catanie" czy "Carcassonne". Wybór jest ogromny, a wzrok często przykuwają tytuły oparte na licencjach: seriali, filmów, gier znanych z komputerów i konsol. Czasem jest to po prostu korzystanie z popularności pierwowzorów, aby sprzedać słaby jakościowo produkt. W tym zestawieniu znajdziecie jednak gry, które można kupować w ciemno. Nikt nie będzie nimi zawiedziony, a fani filmów i seriali, na których są one oparte, będą podwójnie szczęśliwi.
"Legendary Encounters"
"Legendary Encounters" to seria kooperacyjnych gier karcianych ciesząca się niezwykłą popularnością. Znawcy tematu doceniają jej mechanikę, ogromną regrywalność i możliwość łączenia ze sobą gier z tej serii. Nas jednak w tej chwili najbardziej interesuje to, że dwie części oparte są na filmach "Obcy" oraz "Predator", a w kolejce na wydanie czeka już "Firefly". "Legendary Encounters: Alien Deck Building Game" pozwala nam walczyć z Obcymi w czterech różnych scenariuszach opartych na czterech częściach filmu. W wersji z Predatorem możemy walczyć zarówno jako ludzie, jak i polować na nich jako Predator. A kiedy znudzą się nam obie gry (a szybko na pewno to się nie stanie, ponieważ możliwości i postaci mamy do wyboru mnóstwo), to możemy je obie połączyć i zagrać w wariant "Obcy kontra Predator". Znakomita zabawa dla 1-5 osób.
"Gwiezdne wojny"
Uniwersum "Gwiezdnych wojen" to niekończąca się kopalnia pomysłów na wszelkiego rodzaju gry. W świecie planszówek powstało już przynajmniej kilkanaście tytułów z nim związanych, jednak dwa wyraźnie wybijają się ponad przeciętność. "Star Wars: Rebelia" i "Star Wars: Imperium atakuje" to dwa ogromne tytuły, pozwalające wcielić się w bohaterów znanych z filmów i przeżyć przygody, które do tej pory oglądać mogliśmy jedynie na ekranach. "Rebelia" to gra strategiczna dla dwóch osób o międzygalaktycznej skali - możemy objąć kontrolę nad siłami Imperium i starać się zgnieść rebeliantów lub stanąć po stronie Rebelii i prowadzić wojnę podjazdową z potęgą ciemnej strony Mocy. Z kolei "Imperium atakuje" to gra na mniejszą, lokalną skalę pojedynczych konfliktów i jednostek, jednak nie ustępująca niczym w planowaniu, strategii i emocjach towarzyszących zabawie.
"Władca pierścieni"
Ze światem Tolkiena jest podobna sytuacja jak z tym, który stworzył George Lucas. Dużo gier, część mocno przeciętna, ale kilka wręcz wybitnych. Do tych ostatnich na pewno zaliczają się dwie. "Wojna o pierścień" to epicka strategiczna gra planszowa dla 2-4 osób. Aktualnie na 14. miejscu w rankingu BGG najlepszych gier świata. Ponad 200 figurek, 110 kart i ogromna plansza pozwalają na stoczenie epickich bitew. Z kolei karcianka "Władca pierścieni", wydawana w formacie LCG (Living Card Game), to zabawa dla 1-2 graczy, którzy w trybie kooperacji zmierzą się z wieloma scenariuszami opartymi na filmowych przygodach. Mnóstwo dodatków, tysiące możliwości stworzenia idealnych talii, które poradzić sobie muszą ze sługami zła w Śródziemiu. Doskonała przygoda osadzona w przebogatym uniwersum.
"Battlestar Galactica"
To pół-kooperacyjna gra pełna nieufności, intryg i walki o przetrwanie. Dlaczego pół-kooperacyjna? W zależności od liczby grających, wśród nich może znajdować się jeden lub dwóch Cylonów. Będą starali się oni przeszkodzić ludziom w osiągnięciu celu. Motyw ukrytych tożsamości i zdrady jest niezwykle ciekawy. Emocji na pewno nie zabraknie, a rozgrywka w maksymalnym składzie (6 osób), może trwać nawet 3 godziny. Gra została oparta na popularnym serialu sci-fi o tej samej nazwie, a jej uczestnicy będą mogli wcielić się w postacie znane z telewizyjnych ekranów. Całość ocieka klimatem znanym z serialu, a wykonanie stoi na najwyższym poziomie.
"Gra o tron"
Popularność serialu jest ogromna, nic więc dziwnego, że tytułów na nim opartych wyszło już kilka. "Gra o Tron: gra planszowa" wydawnictwa Galakta to strategia dla 3-6 osób, w której wcielą się oni w głowy rodów walczących o władzę. Zawieranie sojuszy, kontrola nad obszarami, wbijanie noża w plecy nie tylko wrogom, ale też niedawnym przyjaciołom, to standardowa tura. W zależności od rodu, którym gramy, wszystko będzie przebiegać nieco inaczej, co zwiększa regrywalność oraz nadaje klimatu znanego z serialu. Pozycja oferuje mnóstwo figurek, kart i żetonów, a na rozgrywkę spokojnie trzeba zarezerwować sobie ok. 3 godzin.
Superbohaterowie
Wspomniany już cykl "Legendary" ma również swoją marvelową wersję. Jest ona najbogatsza pod względem dodatków, a gracze mogą wcielić się nie tylko w słynnych superbohaterów w walce ze złymi, ale również stanąć po drugiej stronie barykady i postarać się zgładzić świętoszkowatych gości w rajtuzach. Równie doskonała grą jest kościanka "Dice Masters", do której wyszło zatrzęsienie dodatków. Każdy z nich wprowadza kolejnych bohaterów i złoczyńców zarówno z uniwersum Marvela, jak i DC. Wielu z nich występuje już w kilku różnych odmianach, a nasze drużyny możemy budować w taki sposób, jaki nam tylko przyjdzie do głowy. Gra jest pojedynkiem dwóch ekip, w której karty symbolizują postacie i ich zdolności, jednak najważniejsze są kostki, od których zależeć będzie nasze chlubne zwycięstwo lub gorzka porażka. Oba tytuły prezentują świetne, doceniane przez fanów mechaniki, a liczba postaci zadowoli nawet najbardziej wybrednego komiksowego geeka.
Spartacus
Serial "Spartacus", stworzony przez stację Starz, był hitem 2010 roku. Brutalny, krwawy, pełen intryg i walk na miecze. Taka też jest gra "Spartacus: A Game of Blood & Treachery". Przeznaczona dla 3-4 osób planszówka potrafi trwać nawet 3h, ale zapewniam, że przy stole nikt się w tym czasie nie nudzi. Toczymy walki na arenie, knujemy poza nią. Mnóstwo interakcji pomiędzy graczami, średnia losowość, rewelacyjna zabawa przy stole i klimat znany z ekranu telewizora - to wszystko sprawia, że wydane pieniądze zwracają się potężną dawką rozrywki. Dostępne są dwa dodatki, dzięki którym regrywalność gwałtownie rośnie, a gracze mogą usiąść do stołu w większym, nawet 6-osobowym gronie.
"Synowie anarchii"
Wydawnictwo Gale Force Nine upodobało sobie segment licencyjny, a my nie mamy nic przeciwko temu. Pierwszym ich tytułem był "Spartacus", kolejnym "Sons of Anarchy: Men of Mayhem". Gra stworzona na podstawie serialu o motocyklowych gangach pozwala nam wcielić się w przywódców rywalizujących ze sobą klubów. Uczestnicy podejmują decyzje gdzie będą walczyć, a gdzie zarabiać pieniądze. Negocjować, zawierać i niszczyć sojusze - a wszystko po to, by na koniec mieć kasy więcej niż przeciwnicy. Tylko tak można zapewnić zwycięstwo swojemu gangowi. Gra przepełniona jest klimatem rodem z serialu, ale zapewni mnóstwo zabawy również osobom, które go nie oglądały.
Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.
{:external}