Dywersja po stronie Rosji. Za tę akcją stoi agent
W okupowanym Siewierskodoniecku w obwodzie ługańskim doszło do dywersji w szeregach rosyjskiej armii. Według tatarsko-ukraińskiego ruchu oporu "Atesz" za akcją stoi agent działający wewnątrz rosyjskich sił zbrojnych. Zniszczony został pojazd wojskowy jednej z jednostek artyleryjskich.
Informacje w tej sprawie przekazano w komunikacie opublikowanym na kanale partyzanckiego ruchu na Telegramie. Jak podano, żołnierz rosyjskiej armii miał podpalić samochód należący do 123. samodzielnej brygady artyleryjskiej.
Według przekazanych informacji pojazd oznaczony symbolem "Z" spłonął całkowicie i nie nadaje się do dalszego użytku. Do zdarzenia miało dojść na kierunku łymańskim, gdzie trwają intensywne działania wojenne.
Przedstawiciele ruchu "Atesz" twierdzą, że rośnie liczba rosyjskich żołnierzy, którzy decydują się na współpracę i działania przeciwko własnej armii.
Jako powód wskazują m.in. złe warunki służby oraz wysyłanie żołnierzy do walki bez odpowiedniego przygotowania i sprzętu.
"Przestało być bezpieczne"
Siewierodonieck ma być jednym z ważniejszych punktów zaplecza dla rosyjskich sił operujących na tym odcinku frontu. Skoncentrowane są tam zasoby logistyczne oraz sprzęt wspierający działania artylerii.
Technika, personel i logistyka są tu skoncentrowane. Jednak zaplecze dla armii Putina dawno przestało być bezpieczne. Cios za ciosem zniszczymy putinowski system faszystowski od środka - napisano.