Prawie zabili wiewiórkę. Cudem uratowali ją pracownicy fundacji

1 z 4Zabawa kosztem zwierzęcia

Dwóch mężczyzn, prawdopodobnie podczas libacji alkoholowej, zauważyło wiewiórkę na cmentarzu w Szczecinie. Stwierdzili, że jest „fajna” i zabrali zwierzątko z jego naturalnego środowiska.

Wiewiórka przez kilka dni dostawała do jedzenia jedynie marchewkę i cebulę. Ta dieta o mały włos jej nie zabiła.

Ku ich zdziwieniu zaczęła leżeć na boku i nie była skora do zabaw. Już nie była fajna i zabawna, więc postanowili oddać ją Straży Miejskiej
- czytamy w tvn24 wypowiedź Marzeny Białowolskiej z fundacji na rzecz zwierząt "Dzika Ostoja".

2 z 4Mało brakowało do tragedii

Wiewiórka mająca zaledwie kilka tygodni trafiła do ośrodka "Dzika Ostoja" w stanie krytycznym. Była odwodniona i wychudzona.

3 z 4Pomoc od serca

Maluch otoczony odpowiednią opieką wraca powoli do siebie. Jest karmiony jedynie mlekiem, do którego przyzwyczaja się jej brzuszek.

4 z 4Szczęśliwie zakończnie

Za dwa tygodnie zwierzątko już najprawdopodobniej będzie mogło wrócić do swojego naturalnego środowiska i żyć wśród innych wiewiórek. Pracownicy ośrodka przypominają, że próby oswajania dzikich zwierząt mogą się dla nich skończyć tragicznie.

Wybrane dla Ciebie