Żyją na cmentarzysku samolotów. Złotówka dziennie decyduje o przetrwaniu
Drugie życie samolotów
Zastanawialiście się kiedyś, co takiego dzieje się ze statkami powietrznymi, kiedy ich "żywot" dobiegnie końca? Zwykle właściciele sprzedają je na części, zaś to, co zostanie, trafia na tzw. cmentarzyska samolotów.
Więcej niż cmentarz
Podczas pobytu w Tajlandii fotoreporter Taylor Weidman odwiedził jedno z takich miejsc. Położone na obrzeżach Bangkoku złomowisko samolotów kryje coś więcej niż same wraki potężnych maszyn. Wśród zniszczonych kadłubów żyją bowiem ludzie, którzy każdego dnia walczą o przetrwanie.
Drugie życie
W kadłubie opuszczonego Boeinga 747 żyją aktualnie trzy tajskie rodziny. Przetrwać tu jest ciężko. Ceny w Bangkoku nie różnią się wiele od tych warszawskich, a co za tym idzie, zarobienie pieniędzy na wyżywienie i odzież dla kilkunastu osób jest ekstremalnie trudne.
Każdy baht na wagę złota
Obowiązującą w Tajlandii walutą są bahty. Aby uzbierać sumę potrzebną na zakup żywności i środków higienicznych kilkoro członków mieszkających tu rodzin codziennie o świcie wyrusza do miasta w poszukiwaniu odpadów nadających się na recykling.
Zobacz, jak mieszkamy
Często także reperują swój budżet, wpuszczając turystów i fotografów do środka swojego domu. Usługa ta kosztuje ok. 100 bahtów, czyli nieco ponad 11 złotych.
Skazani na biedę
Łączne dochody wszystkich rodzin nie wystarczą na wynajęcie jakiegokolwiek mieszkania lub niewielkiego domku. Władze Tajlandii się nimi nie interesują, więc mieszkańcy cmentarzyska są skazani na spędzenie całego życia w takich warunkach.
Fotograf Taylor Weidman ujął w kadrach życie tubylców, aby zwrócić uwagę na problem tej części świata. Na co dzień Tajlandia jest miejscem obleganym przez turystów, jednak poza korzyściami z turystyki życie ludzi bywa tu ekstremalnie ciężkie.
Teraz serce internetu w jednej aplikacji. Bądź na bieżąco i pobierz w Google Play albo App Store.