W czwartek służby znalazły w wodzie nieprzytomnego 10-letniego Jacksona. Według policji z Kansas City staw znajduje się w pobliżu centrum handlowego i ok. 1,5 km od domu chłopca, gdzie był widziany po raz ostatni 12 godzin wcześniej.
Ratownicy wyciągnęli dziecko ze stawu i podjęli próby reanimacji, ale nie udało się przywrócić mu funkcji życiowych. Chłopiec zmarł - informuje "New York Post".
Rzecznik policji przekazał, że przyczyna śmierci nie była od razu znana. Policjanci informowali jednocześnie, że na tym etapie nie widać bezpośrednich oznak, które sugerowałyby przestępstwo.
Przed odnalezieniem ciała bliscy chłopca mówili, że Jackson miał już epizody lunatykowania. Siostra chłopca relacjonowała, że wcześniej doszło do sytuacji, w której odnaleziono go na ulicy i wezwano numer alarmowy, a on wrócił bezpiecznie do rodziny - dodaje serwis.
Kobieta przekazała też, że rodzina niedawno przeprowadziła się z San Diego do stanu Missouri, a podczas jednego z wcześniejszych zdarzeń chłopiec miał oddalić się w kierunku miejsc, które kojarzył, m.in. okolic szkoły. Bliscy zwracali uwagę, że Jackson nie potrafił pływać.