Dagmara Smykla| 

10-latka w ciąży. Tłum nie chciał jej wpuścić do szpitala

464

U 10-letniej mieszkanki Sao Mateus w Brazylii wykryto ciążę. Policja aresztowała wuja dziewczynki, a sąd zezwolił na zabieg aborcji. Sprawa wywołała skandal, w internecie opublikowano dane dziecka, a przed szpitalem zebrał się tłum protestujących.

10-latka w ciąży. Tłum nie chciał jej wpuścić do szpitala
10-latka w ciąży. Tłum nie chciał jej wpuścić do szpitala (Twitter.com)

10-latka trafiła do szpitala w Sao Mateus z powodu ostrego bólu brzucha. Lekarze z przerażeniem stwierdzili, że dziecko jest w ciąży. Wtedy dziewczynka wyznała, że od czterech lat była gwałcona przez swojego wuja i bała się powiedzieć o tym rodzicom. 33-latek został aresztowany.

Ponieważ ciąża była wynikiem gwałtu, sąd zezwolił na przeprowadzenie aborcji. Tak jak w Polsce, w Brazylii można przerwać ciążę w trzech przypadkach: kiedy stanowi zagrożenie dla życia matki, jest wynikiem przestępstwa lub kiedy występuje duże prawdopodobieństwo poważnego uszkodzenia płodu.

Nikt nie chciał podjąć się wykonania zabiegu. Wreszcie lekarze ze szpitala w Recife zgodzili się przeprowadzić aborcję. Zanim jednak 10-latka i jej rodzice dotarli do kliniki oddalonej o około 1,5 tys. km od ich domu, w internecie pojawiły się dane dziewczynki.

Trwa ładowanie wpisu:twitter

10-latka w ciąży. Tłum nie chciał jej wpuścić do szpitala

Związana z partią prezydenta Bolsonaro Sara Giromini opublikowała nagranie, w którym apelowała o niedopuszczenie do zabiegu. Podała też nieprawdziwą informację, jakoby dziewczynka została zmuszona do aborcji. W efekcie przed szpitalem zebrał się tłum protestujących, w tym sama Giromini .

Czytaj też:

Policja musiała odpierać ataki demonstrujących, którzy próbowali wedrzeć się do szpitala. Organizacje feministyczne zorganizowały kontrdemonstrację, ludzie okazywali wsparcie dziewczynce, jej rodzicom i pracownikom szpitala. Wreszcie służbom udało się wprowadzić dziecko do szpitala, gdzie zgodnie z planem przeprowadzono aborcję.

Brazylijscy duchowni potępili zabieg, a w internecie pojawiły się już zdjęcia lekarza, którzy miał dokonać aborcji. Sąd nakazał mediom społecznościowym usunięcie postów ujawniających dane 10-latki. Za każdy dzień zwłoki Facebook, Twitter i Google mogą zapłacić 50 tys. reali, czyli w przeliczeniu około 33,5 tys. zł. Sara Giromini może zostać oskarżona o nakłanianie do przemocy – informuje BBC.

Zobacz także: Zobacz też: Protesty na Białorusi. Reporter z miejsca wydarzeń: To jest największy cios, który władza mogła otrzymać
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić