13-letni Mikołaj nie żyje. Dyrektor mówi, jakie kroki podjęła szkoła

- Nie potrafię zrozumieć, dlaczego on się tam znalazł - mówi portalowi o2.pl Witold Bogdanowicz, dyrektor Szkoły Podstawowej im. Straży Granicznej w Barcianach. To właśnie do tej placówki uczęszczał 13-letni Mikołaj, który zmarł po awanturze nad jeziorem Arklickim. Bogdanowicz podkreśla, że był on spokojnym uczniem.

Tragedia nad jeziorem. Tragedia nad jeziorem.
Źródło zdjęć: © SP Barciany, Wikimedia | Copyright: Ralf Lotys
Mateusz Domański

Śledczy wyjaśniają okoliczności tragicznej śmierci 13-letniego Mikołaja. Ciało nastolatka znaleziono w sobotę wieczorem przy jeziorze Arklickim (woj. warmińsko-mazurskie). Wcześniej miało dojść do awantury z udziałem 13-latka i grupy czterech mężczyzn. Wszyscy zostali zatrzymani.

Społeczność szkolna, którą współtworzył Mikołaj, jest wstrząśnięta zdarzeniami z sobotniego wieczoru. - Jest to dla nas bardzo trudne przeżycie - nie ukrywa w rozmowie z o2.pl Witold Bogdanowicz, dyrektor Szkoły Podstawowej im. Straży Granicznej w Barcianach.

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego on się tam znalazł. Czekam na wyjaśnienie przyczyn tej tragedii. Krążą różnego rodzaju zdania i plotki, ale ja żadnej z nich nie chcę powtarzać - zaznacza.

Po tragedii wszyscy uczniowie i nauczyciele mogą korzystać ze wsparcia psychologicznego.

Od rana jesteśmy razem z uczniami. Nie tylko oni, ale i my wszyscy musimy mieć wsparcie. Nasze grono też jest rozdygotane. Od rana zorganizowaliśmy apel i uczciliśmy pamięć naszego Mikołaja chwilą ciszy. Ogłosiłem żałobę do czasu pogrzebu. Jednocześnie ściągnęliśmy pomoc psychologiczną - dwie panie spotykają się i rozmawiają z uczniami. O godz. 11 byliśmy też bardzo dużą grupą na mszy świętej w Mołtajnach, która była poświęcona pamięci Mikołaja - relacjonuje dyrektor.

"Jego życie nie było usłane różami"

Bogdanowicz pozytywnie wspomina Mikołaja. Zaznacza, że nie sprawiał on problemów wychowawczych.

To był spokojny uczeń, trochę wycofany, podobny do większości. Nie wyróżniał się w kontekście wyników w nauce czy sporcie. Nie sprawiał trudności. Miał lepsze i gorsze dni. Generalnie był to dobry, spokojny uczeń - mówi nam.

I spostrzega, że Mikołajowi łatwo w życiu nie było. Wszystko dlatego, że stracił mamę.

Przede wszystkim miał jedną wielką trudność w życiu. Był bez mamy. Zmarła mu, kiedy był w zerówce. Radził sobie jednak, jak tylko mógł. Miał wsparcie ze szkoły i od uczniów. Jego życie nie było jednak usłane różami, szczególnie w tym miejscu Polski, gdzie mieszkamy (Barciany to wieś w woj. warmińsko-mazurskim, w powiecie kętrzyńskim - dop. red.) - podsumowuje Witold Bogdanowicz.

Mateusz Domański, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie