Po zabójstwie żony wysłał zdjęcie rodzinie. Koszmar pod Poznaniem
Prokuratura Okręgowa w Poznaniu ujawniła szczegóły zabójstwa, do którego w ubiegłym roku doszło w Koziegłowach pod Poznaniem. Oskarżony miał zaatakować żonę żrącą substancją i nożem, a po wszystkim wysłać zdjęcie jej ciała swojej matce i synowi.
Według ustaleń śledztwa 51-letnia kobieta wyszła z mieszkania do pracy ok. 4.50. Przed budynkiem czekał na nią Roman R., który - jak wynika z materiału prokuratury - oblał jej twarz i szyję płynem do udrożniania rur. Gdy próbowała się bronić i osłonić rękami, ugodził ją nożem w plecy.
Tragedia w Koziegłowach. Zabił żonę i wysłał zdjęcie do matki i syna
Prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Przekazał, że napastnik następnie dwukrotnie przeciągnął ostrzem po szyi ofiary. Kobieta zmarła na miejscu. Po ataku sprawca miał zrobić zdjęcie ciała i wysłać je swojej matce oraz synowi, a później zadzwonić pod numer alarmowy i poinformować o zabójstwie. Śledczy podali też, że w chwili czynu był trzeźwy i nie znajdował się pod wpływem narkotyków.
W chwili zabójstwa oskarżonego obowiązywał prawomocny zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną w jakiejkolwiek formie. Sąd nakazał mu również opuszczenie wspólnie zajmowanego mieszkania w Koziegłowach. Ten wyrok zapadł wcześniej w sprawie dotyczącej znęcania fizycznego i psychicznego.
Oskarżony zgodnie z prawomocnym wyrokiem sądu miał orzeczony zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną w jakikolwiek sposób. Musiał również opuścić zajmowane wspólnie z żoną mieszkanie w Koziegłowach. Wyrok nakładający powyższe obowiązki dotyczył skazania za znęcanie fizyczne i psychiczne - informuje prokurator.
Z ustaleń prokuratury wynika, że Roman R. stosował się do tych ograniczeń do 5 maja 2025 r. Śledczy twierdzą jednak, że nie potrafił zaakceptować sytuacji, w której kobieta nadal mieszkała w lokalu, a on musiał się wyprowadzić. W tle był też sądowy spór o podział majątku.
Oskarżony przyznał się do zabójstwa
Roman R. przyznał się do zabójstwa żony. W wyjaśnieniach podał, że nóż kupił dwa tygodnie przed atakiem, a sodę kaustyczną zabrał ze sobą po to, by uniemożliwić kobiecie obronę.
Prokuratura zarzuca mu zabójstwo popełnione z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Według śledczych miało to związek z chęcią utrzymania własności mieszkania. Oskarżony odpowiada też za złamanie zakazu kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonej. Grozi mu co najmniej 15 lat więzienia albo dożywocie. Od chwili zatrzymania przebywa w areszcie śledczym. Prokuratura podała również, że zarówno oskarżony, jak i ofiara są narodowości ukraińskiej.