Sprawę nagłośnił na Facebooku ojciec dziewczynki Maciej Grzegorzek. Jak relacjonuje, jego córka korzystała z aplikacji do zakupu biletów komunikacji miejskiej w Żywcu. Nie próbowała uniknąć opłaty, miała przy sobie ważną legitymację szkolną i była przekonana, że wszystko zrobiła prawidłowo.
Podczas kontroli okazało się jednak, że wybrała niewłaściwy rodzaj biletu. Jak twierdzi autor wpisu, różnica między właściwym a kupionym biletem wynosiła około 30 groszy.
Mimo opłaconego przejazdu kontroler potraktował nastolatkę jak pasażera bez ważnego biletu. Dziewczynka otrzymała wezwanie do zapłaty na 353 zł, z czego 350 zł stanowiło opłatę dodatkową.
WIDEOZostali mistrzami świata. Otrzymali... 153 kg pomidorów
Ojciec przyznaje, że najbardziej zabolały go nie pieniądze, ale sposób potraktowania córki.
Najgorszy był telefon od zapłakanej 15-latki. Dziecka, które było przerażone, zawstydzone i przekonane, że zrobiło coś bardzo złego - napisał w mediach społecznościowych.
Autor wpisu podkreśla, że nie zamierza nikogo obrażać. Jak zaznacza, chciał zwrócić uwagę na problem i rozpocząć dyskusję o tym, czy w takich sytuacjach nie powinno być miejsca na ocenę okoliczności oraz zwykłą ludzką empatię.
Jako rodzic pytam: gdzie w tym wszystkim jest zdrowy rozsądek? Gdzie jest miejsce na ocenę sytuacji? Gdzie jest choć odrobina zrozumienia dla dziecka, które nie próbowało uniknąć opłaty, lecz popełniło drobną pomyłkę przy zakupie biletu? - dodał.
Internauci stanęli po stronie 15-latki
Pod wpisem szybko pojawiły się setki reakcji i komentarzy. Większość osób uznała, że kara jest niewspółmierna do popełnionej pomyłki.
Jedna z internautek napisała, że w jej ocenie nastolatka powinna jedynie dopłacić brakujące 30 groszy, a nie otrzymać mandat jak osoba jadąca bez biletu.
Absolutnie nie płać, tylko podjedź do MZK i pokaż bilet i dopłać różnicę biletu, a ta osoba, co wystawiła mandat do zapłacenia "Za jazdę bez biletu", to powinna być ukarana i dziecko powinno być przeproszone za zawstydzenie publiczne. To naprawdę są idioci. Nigdy tak nie było, zawsze robiłeś dopłatę i nawet jechałeś dalej na tym bilecie - czytamy w komentarzach.
Inni zwracali uwagę, że warto złożyć odwołanie od decyzji. W komentarzach pojawiły się sugestie, aby sprawę skierować do zarządu przewoźnika, ponieważ – zdaniem części użytkowników – w podobnych sytuacjach odwołania bywają rozpatrywane pozytywnie.
Na razie nie wiadomo, czy rodzina nastolatki złoży oficjalne odwołanie od nałożonej opłaty oraz jakie stanowisko w sprawie zajmie przewoźnik. Historia wywołała jednak szeroką dyskusję o tym, gdzie kończy się egzekwowanie przepisów, a zaczyna zdrowy rozsądek.