150 mln zł. Zbadali wraki i niewybuchy w Bałtyku. Największe takie przedsięwzięcie
Blisko 150 mln zł kosztowało kompleksowe zbadanie czterech kluczowych miejsc polskiego Bałtyku pod kątem materiałów niebezpiecznych - podaje PAP. Efektem projektu finansowanego z KPO będzie szczegółowy raport oraz plan neutralizacji zagrożeń. Eksperci podkreślają, że "natura zaczyna pracować".
Eksperci wzięli pod lupę cztery strategiczne obszary: rejony wraków "Franken" i "Stuttgart", Głębię Gdańską oraz Rynnę Słupską - wskazuje PAP.
Jak poinformował Jan Młotkowski z Urzędu Morskiego w Gdyni, jest to największe tego typu przedsięwzięcie na Bałtyku pod względem budżetu i skali. Okazuje się, że wpływ wspomnianych obiektów na środowisko był niższy, niż wcześniej sądzono.
Nie możemy dzisiaj mówić o jakimś potencjalnym zagrożeniu w stylu katastrofy ekologicznej w całej Zatoce Gdańskiej, na przykład z powodu wraku "Frankena". Wiemy, że tam pozostałości paliwa są, ale bardzo niewielkie w stosunku do tego, co było podejrzewane – wyjaśnił PAP Młotkowski.
Pozostałości po II wojnie światowej w Bałtyku
Zdaniem eksperta, choć pozostałości po II wojnie światowej niewątpliwie są problemem, środowisko stopniowo radzi sobie z nimi samo.
Powoli, bo powoli i jeszcze pewnie będzie sobie radziło przez wiele pokoleń. Natomiast nie jest aż tak źle, jak katastroficzne wizje nam pokazywały - zaznaczył Młotkowski.
Dodał też, że projekt umożliwi systemowe monitorowanie wybranych obszarów i efektywne zarządzanie ryzykiem.
Za część badań odpowiadało konsorcjum Uniwersytetu Morskiego w Gdyni oraz Akademii Marynarki Wojennej i firmy Mewo S.A., natomiast za badania przy wraku "Stuttgart" – Grupa GeoFusion Sp. z o.o.
"Natura zaczyna pracować"
Prof. Krzysztof Czaplewski z Uniwersytetu Morskiego w Gdyni podkreślił, że badania były szczegółowe i przyniosły zróżnicowane wyniki. Na Rynnie Słupskiej i Głębi Gdańskiej potwierdzono m.in. obecność pozostałości amunicji oraz powojennej broni chemicznej.
Przy okazji Rynny Słupskiej wychodzą pochodne iperytu, innych gazów bojowych, środków trujących z czasów wojny, ale to nie są takie sytuacje, jak miało to miejsce gdzieś powiedzmy z 15–20 lat temu, kiedy rybacy w sieciach wyciągali beczki z iperytem. To już nie jest ten etap. Tu widać ewidentnie, że natura zaczyna po prostu pracować – podkreślił prof. Czaplewski.
Mimo wyzwań związanych z badaniem wraku "Franken", udało się ustalić, że w uszkodzonych zbiornikach zewnętrznych natura zdążyła już rozłożyć węglowodory. Paliwo znajduje się jeszcze w szczelnie zamkniętych zbiornikach wewnętrznych jednostki.
Inwestycja za 150 mln zł
Teraz opracowany zostanie "Plan neutralizacji zagrożeń" - dokument zawierający ocenę ryzyka oraz rekomendacje dotyczące dalszych działań z materiałami niebezpiecznymi. Projekt, którego całkowity koszt wyniósł 150 mln zł (w tym ok. 28 mln zł z budżetu państwa), został zrealizowany w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności.