Dowódca straży pożarnej w Krün, Anton Simon, przyznał, że nawet dla ratowników pozostaje zagadką, w jaki sposób kierowcy udało się dojechać samochodem tak daleko. Jak zaznaczył, odcinek ten jest trudny do pokonania nawet ciągnikiem. Niemcy byli naprawdę zaskoczeni.
Ostatecznie podróż zakończyła się na kładce dla pieszych nad potokiem Angerl-Graben. Most okazał się zbyt wąski dla samochodu. Koła Volvo zsunęły się z konstrukcji, a pojazd zawisł na podwoziu, blokując przejazd.
Kiedy kierowca nie był już w stanie ruszyć ani do przodu, ani do tyłu, poprosił o pomoc przypadkowego turystę. Ten próbował skontaktować się z miejscowym rolnikiem, jednak ostatecznie konieczne było wezwanie służb ratunkowych.
Czterogodzinna akcja ratunkowa
Ratownicy szybko ocenili, że wydobycie samochodu będzie wyjątkowo skomplikowane. W pierwszej kolejności konieczne było podparcie kładki, ponieważ istniały obawy, że konstrukcja nie wytrzyma ciężaru pojazdu.
Do akcji wykorzystano m.in. ciągnik, Unimoga, specjalistyczne poduszki pneumatyczne oraz sprzęt firmy holowniczej z Mittenwaldu. Dopiero po wielu godzinach udało się bezpiecznie zdjąć Volvo z mostku i odholować je w bezpieczne miejsce. Cała operacja trwała ponad cztery godziny i zakończyła się dopiero wieczorem.
Kierowca nie ucierpiał, ale odpowie za wykroczenie
Na szczęście w zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń. Jak podaje merkur.de, policja wszczęła wobec 78-letniego Polaka postępowanie administracyjne. Powodem jest poruszanie się pojazdem po ścieżkach i trasach, które nie są przeznaczone do ruchu samochodowego.