22-letni Niemiec zatrzymany w Polsce. Okropne, co robił dzieciom

Niebezpieczny obywatel Niemiec ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania wpadł na granicy polsko-rosyjskiej. 22-latek od roku był poszukiwany przez sąd za przestępstwa seksualne wobec dzieci i dziecięcą pornografię.

.22-letni Niemiec zatrzymany w Polsce. Okropne, co robił dzieciom
Źródło zdjęć: © Straż Graniczna
Edyta Tomaszewska

W miniony piątek, 30 sierpnia do odprawy granicznej na kierunku wjazdowym do Polski stawił się obywatel Niemiec. Okazało się, że 22-latek jest poszukiwany od roku.

Funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Grzechotkach potwierdzili, że 22-latka od roku poszukuje niemiecki wymiar sprawiedliwości za przestępstwa seksualne wobec dzieci i dziecięcą pornografię - relacjonuje Straż Graniczna.

Po sporządzeniu stosownej dokumentacji, funkcjonariusze przekazali zatrzymanego elbląskim policjantom. Decyzją niemieckiego sądu mężczyzna najbliższe 5 lat i 3 miesiące spędzi w więzieniu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Motorniczy i pasażerka powstrzymali rasistę. Nagranie z Torunia

W sobotę 31 sierpnia z kolei funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Grzechotkach zatrzymali Rosjanina, który posługiwał się podrobioną kartą pobytu.

Funkcjonariusz SG nabrał podejrzeń co do autentyczności polskiej karty pobytu. Przypuszczenia funkcjonariusza, że obywatel Rosji posługuje się podrobionym dokumentem potwierdziły się. 53-letni podróżny przyznał się do zakupu polskiej karty pobytu, za którą zapłacił 1 800 euro - relacjonują strażnicy.

Cudzoziemcowi przedstawiono zarzuty usiłowania przekroczenia granicy podstępem, przy użyciu podrobionego dokumentu. Rosjanin przyznał się do popełnionego przestępstwa i poddał się dobrowolnej karze grzywny w wysokości 3 200 zł.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2