Kanada zmaga się z potężnymi pożarami lasów. W prowincji Ontario wydano nakazy ewakuacji - m.in. dla miejscowości Armstrong, w pobliżu granicy z USA. Właśnie tam w poniedziałek, 13 lipca, rozegrały się dramatyczne sceny.
Jak opisuje "Fakt", załoga musiała odłączyć lokomotywę od składu, by ruszyć w stronę pożaru i ratować kolejarza, który znalazł się w ogniowej pułapce. To była decyzja podjęta w warunkach gwałtownie rozwijającego się żywiołu. - Niestety, podczas akcji ratunkowej, przez gęsty dym i słabą widoczność, doszło do zderzenia z własnym pociągiem - opisuje dziennik. Zdarzenie wywołało kolejne pożary.
Nagranie z Ontario. "Jesteśmy w piekle"
Wideo opublikowane w sieci zarejestrowało moment, w którym skład został otoczony przez płomienie. Widoczność spadła niemal do zera.
Jesteśmy w piekle. Płoniemy z każdej strony... Musimy stąd ruszyć ch******e szybko. Uciekajmy - słychać na nagraniu z wnętrza lokomotywy, które obiegło internet.
Według BBC, wszyscy członkowie załogi zdołali uciec i dotrzeć w bezpieczne miejsce.
Pożary lasów i piekielne upały
Pożary lasów mają w Kanadzie swój przewidywalny "sezon", który w prowincji Ontario, której stolicą jest Toronto, zaczyna się 1 kwietnia - wskazuje PAP.
Nad Toronto, jak podawały media, dotarł nie tylko dym z płonących lasów, także mikrocząsteczki plastiku. Sytuację w stolicy Ontario dodatkowo komplikują wysokie temperatury powietrza i jego wysoka wilgotność. Publiczny nadawca CBC podał, że środa będzie w Toronto już 13. dniem w tym roku z temperaturami powyżej 30 stopni.
Z powodu pożarów lasów Toronto znalazło się w środę na pierwszym miejscu na liście miast o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu na świecie. Niebo nad miastem było przed południem szarożółte.