24-latek zmarł w autobusie miejskim w Białymstoku. Prokuratura prowadzi śledztwo
Prokuratura Rejonowa w Białymstoku bada śmierć 24-latka, którego znaleziono w autobusie linii 103 na trasie Choroszcz–Białystok. Śledczy sprawdzają, czy pasażerowi nie odmówiono pomocy, a ważne będą sekcja zwłok i zapis monitoringu.
Do tragedii doszło w autobusie miejskim, w którym służby znalazły młodego mężczyznę bez oddechu. Ratownicy podjęli reanimację, ale 24-latka nie udało się uratować. Na miejscu pracowali też strażacy, policjanci i prokurator, a czynności trwały do późnego wieczora.
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Białymstoku. Postępowanie dotyczy podejrzenia nieudzielenia pomocy pasażerowi linii 103. Na tym etapie śledczy nikomu nie przedstawili zarzutów, ale przesłuchali już jednego z kierowców autobusu.
24-latek zmarł w autobusie miejskim na linii Białystok-Choroszcza
Z ustaleń, na które powołuje się "Fakt", wynika, że 24-latek wsiadł do autobusu w Choroszczy i dojechał do końcowego przystanku w Białymstoku. Taka podróż trwa ok. 40 minut. Prokuratura potwierdza też, że na jednym z pierwszych przystanków w mieście doszło do zmiany kierowcy.
Mężczyzna miał nadal znajdować się wtedy w pojeździe. Autobus ruszył później w drogę powrotną do Choroszczy, a do przystanku, na którym rozpoczęto reanimację, jedzie się kolejne ok. 40 minut. Te okoliczności śledczy będą teraz odtwarzać krok po kroku.
Sekcja zwłok i monitoring w śledztwie
Na czwartek zaplanowano sekcję zwłok 24-latka. To ona ma odpowiedzieć na pytanie o bezpośrednią przyczynę śmierci. Prokuratura zaznacza, że postępowanie jest na bardzo wczesnym etapie, dlatego analizuje zabezpieczone materiały dowodowe, w tym monitoring.
Gazeta ustaliła też, że w dniu śmierci 24-latek przebywał najpierw w szpitalu w Białymstoku, a potem w placówce w Choroszczy. Miał opuścić ją dobrowolnie. Prokuratura potwierdziła jedynie wcześniejszy pobyt mężczyzny w placówkach medycznych, a dalsze ustalenia wciąż weryfikuje.