27 lat w izolacji. Służby w domu Mirelli. Policja ujawnia, co zastała
Policja i służby ratunkowe ponownie interweniowały w domu 43-letniej Mirelli ze Świętochłowic. Kobieta przez 27 lat żyła w izolacji. Funkcjonariusze mówili o możliwym zagrożeniu życia. Po wejściu do mieszkania przekazali jednak, że Mirella jest bezpieczna. – Była uśmiechnięta i wesoła – relacjonowali przed kamerami "Uwagi!" TVN.
Najważniejsze informacje
- Wszczęto procedurę Niebieskiej Karty ws. Mirelli.
- Władze i prokuratura złożyły wnioski o umieszczenie kobiety w DPS-ie.
- Decyzja sądu zapadnie podczas rozprawy pod koniec marca.
Sprawa 43-letniej Mirelli ze Świętochłowic od miesięcy porusza opinię publiczną. Kobieta przez niemal trzy dekady miała być odizolowana od świata zewnętrznego. Jak przypomina "Fakt", Mirella została wypisana z liceum w 1998 roku i od tamtej pory praktycznie zniknęła z życia społecznego.
Jej los przez lata pozostawał tajemnicą. Sąsiedzi i znajomi ze szkoły zastanawiali się, co się z nią stało. Dopiero w lipcu ubiegłego roku, gdy w domu kobiety zgłoszono awantury, na miejsce przyjechała policja. Interwencja funkcjonariuszy ujawniła dramatyczną sytuację Mirelli i zapoczątkowała działania służb.
Niebywałe sceny w motelu. Do akcji wkroczyła policja
Procedura Niebieskiej Karty
Po pojawieniu się informacji o możliwej przemocy domowej władze miasta uruchomiły procedurę Niebieskiej Karty.
Jest uruchomiona procedura tzw. Niebieskiej Karty. Sam razem z OPS-em o taką procedurę wnosiłem, po powzięciu informacji, że w tym domu może dziać się źle – powiedział w rozmowie z "Faktem" wiceprezydent Świętochłowic Tomasz Kaczmarek.
Od czasu powrotu Mirelli do domu po leczeniu służby kilkakrotnie podejmowały interwencje. Pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej próbowali zapewnić jej pomoc i usługi opiekuńcze, jednak – jak przekazano – od lutego napotykają trudności z wejściem do mieszkania.
Interwencja służb i relacje sąsiadów
Na początku marca doszło do kolejnej interwencji, którą relacjonowała "Uwaga!" TVN. Policja i służby ratunkowe zostały wezwane po informacji o możliwym zagrożeniu życia kobiety. Według relacji Mirella od pewnego czasu miała nie jeść ani nie pić. Jej matka tłumaczyła, że to reakcja na decyzję o planowanym umieszczeniu jej w Domu Pomocy Społecznej.
Funkcjonariusze uznali sytuację za poważną – mówili o bezpośrednim zagrożeniu życia. Na miejsce wezwano również straż pożarną.
Reporterowi "Uwaga!" TVN jedna z koleżanek Mirelli z czasów szkolnych wspominała, że nauczycielka wysłała ją kiedyś, by sprawdziła, czy ktoś jest w domu Mirelli i jej rodziców. Nikt jednak nie otworzył drzwi.
Sąsiedzi twierdzą, że od dłuższego czasu słyszeli z domu krzyki i awantury. Niektórzy mówią także o podejrzeniach przemocy ze strony ojca kobiety. Inna z sąsiadek relacjonowała, że kiedyś usłyszała od niego, iż Mirella "zaginęła" i została rzekomo porwana.
"Mirella jest zaopiekowana"
Po interwencji, którą rejestrowała "Uwaga!" TVN z mieszkania wyszła dyrektorka Ośrodka Pomocy Społecznej, która poinformowała, że kobieta jest bezpieczna. – Mirella jest zaopiekowana i nic jej nie grozi – przekazała.
Podobnie sytuację oceniali policjanci obecni na miejscu. Według ich relacji kobieta była spokojna, a nawet uśmiechnięta. – Mirella jest uśmiechnięta, wesoła – powiedzieli funkcjonariusze.
Wnioski do sądu i możliwy pobyt w DPS
W sprawę zaangażowane są nie tylko władze miasta i OPS, ale także prokuratura. Złożono wnioski do sądu o ustanowienie dla Mirelli kuratora oraz o jej przymusowe umieszczenie w Domu Pomocy Społecznej.
Zawnioskowaliśmy również do sądu o ustanowienie kuratora dla pani Mirelli, aby ją reprezentował. Złożyliśmy wniosek o przymusowe umieszczenie jej w DPS-ie, ponieważ istnieje obawa, że może nie kontynuować leczenia – przekazał wiceprezydent Tomasz Kaczmarek.
Kurator sądowy zdołał już wejść do mieszkania i przeprowadzić z kobietą wywiad na potrzeby postępowania.
Sąd zdecyduje o dalszym losie
O dalszym losie Mirelli zdecyduje Sąd Rejonowy w Chorzowie. Rozprawę w tej sprawie zaplanowano na 31 marca. Na posiedzeniu ma pojawić się przedstawiciel Ośrodka Pomocy Społecznej, choć nie wiadomo jeszcze, czy kobieta zostanie doprowadzona na salę rozpraw.
Równolegle prokuratura w Chorzowie prowadzi postępowanie dotyczące ewentualnej przemocy i znęcania. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów, a rodzice Mirelli nie zostali jeszcze przesłuchani.
Źródło: www.fakt.pl