"4 godz. w lesie". Nauczycielka pokazała efekty

Trwa wysyp grzybów w lasach konecko-przysuskich w woj. świętokrzyskim. Małgorzata Kwiecień, biolożka i nauczycielka z Łodzi w środę wybrała się na grzybobranie z rodziną. Wystarczyły 4 godziny w lesie, by zebrać aż 9 koszy grzybów. - Tegoroczny sezon jest naprawdę bardzo dobry - podkreśla Małgorzata Kwiecień w rozmowie z serwisem Eska.

."4 godz. w lesie". Nauczycielka pokazała efekty
Źródło zdjęć: © Facebook | Małgorzata Kwiecień
Edyta Tomaszewska

W polskich lasach trwa prawdziwe grzybowe eldorado. Małgorzata Kwiecień wybrała się na rodzinne grzybobranie w rejonie Końskich i Przysuchy. Po 4 godzinach w lesie rodzina wróciła z 9 dużymi koszami grzybów.

- Tegoroczny sezon jest naprawdę bardzo dobry. Po okresach intensywnych opadów przyszły ciepłe dni i noce, a właśnie takie połączenie wilgoci i temperatury najbardziej sprzyja tworzeniu owocników. Grzybnia rozwija się pod ziemią przez cały czas, a gdy warunki stają się odpowiednie, grzyby potrafią pojawić się dosłownie w ciągu kilku dni -tłumaczy Małgorzata Kwiecień w rozmowie z serwisem Eska.

Jedną z praktycznych wskazówek dla początkujących ma być obserwacja drzew i miejsc, w których warto szukać konkretnych gatunków. Biolożka przypomina, że wiele grzybów tworzy z drzewami mikoryzę, czyli relację korzystną dla obu stron. Borowików radzi wypatrywać m.in. pod sosnami, świerkami, dębami i bukami, koźlarzy pod brzozami lub osikami, a maślaków szczególnie w młodych lasach sosnowych.


WIDEO
Prawie 140 zł za kilogram. Pojawiły się na półkach w Lidlu


W lasach konecko-przysuskich funkcjonuje też lokalne powiedzenie "Ziemio kwitnie". Biolożka wyjaśnia, że doświadczeni grzybiarze mówią tak, gdy na odsłoniętej leśnej glebie widać białe, watowate naloty grzybni. Dla wielu osób to sygnał, że las zaczyna intensywnie pracować i można liczyć na dobry wysyp. Z jej perspektywy ostatecznie decydują wilgotność, temperatura i kondycja grzybni, ale ceni wiedzę ludzi, którzy obserwują te same tereny od lat.

.
"4 godz. w lesie". Nauczycielka pokazała efekty © Facebook

Sekretne miejscówki

Kwiecień przyznaje, że grzybiarze zwykle nie dzielą się swoimi sprawdzonymi miejscami. Zauważa jednak, że przy tak dużej liczbie osób w lesie czasem najlepsze okazy trafiają się tam, gdzie większość nawet nie zagląda. Według niej często wystarczy odejść od głównych leśnych dróg i parkingów, by znaleźć ciekawsze fragmenty lasu.

Biolożka zwraca uwagę, że na początku sezonu częściej trafiały się grzyby robaczywe, a z czasem jakość zbiorów się poprawiła.

- Na początku sezonu trafiało się więcej robaczywych grzybów. Obecnie jest zdecydowanie lepiej. Około 20 proc. moich zbiorów stanowią grzyby, które nie nadają się do zabrania. Większość z nich zostawiam w lesie – nadal pełnią ważną rolę w ekosystemie, rozsiewają zarodniki i są pokarmem dla wielu leśnych organizmów - podkreśla nauczycielka w rozmowie z serwisem Eska.

Grzybobranie w domu Kwiecień ma charakter rodzinnej tradycji. Opowiada, że cała trzyosobowa rodzina zbiera grzyby od lat, a syn od dziecka jeździł z nimi do lasów konecko-przysuskich i dziś, jako nastolatek, sam z zaangażowaniem wypatruje borowików.

Wybrane dla Ciebie