"Angelo błagał, bym go zabrał". Brat zamordowanego profesora apeluje o pomoc
Rodzina Przemysława Jeziorskiego, zamordowanego w Grecji, chce otoczyć opieką Zoe i Angelo, 11-letnie dzieci polskiego profesora. Bliźnięta straciły ojca i matkę - kobieta odebrała sobie życie. W tej sytuacji decyzja należy jednak do greckiego sądu, który nie wydał jeszcze zgody na wyjazd dzieci do Polski. Brat profesora zabrał głos w sprawie, publikując poruszające oświadczenie.
Dramatyczne wydarzenia związane z rodziną profesora Przemysława Jeziorskiego, zamordowanego przed rokiem w Grecji, wciąż nie znalazły zakończenia. Jak podaje "Fakt", dzieci zamordowanego Polaka, 11-letnie bliźnięta Zoe i Angelo, nadal przebywają w ośrodku opiekuńczym w Atenach, choć ich rodzina w Polsce jest gotowa się nimi zająć. Niestety grecki sąd nie wydał jeszcze pozwolenia na wyjazd dzieci do Polski.
Dzieci straciły ojca i matkę
Profesor Jeziorski został zamordowany 4 lipca ubiegłego roku na przedmieściach Aten. Śmierć z rąk zamaskowanego sprawcy, jak się później okazało, została zaplanowana przez jego byłą żonę, Nadię M. (para była w trakcie rozwodu). O sprawie głośno było w mediach.
Kobieta została aresztowana w Grecji pod zarzutem zlecenia zabójstwa męża. Odebrała sobie życie w areszcie, w czwartek, 4 czerwca. Podczas przeszukania jej celi funkcjonariusze odkryli odręcznie napisany list skierowany do dzieci. Kobieta napisała m.in., że jest z nich dumna i poprosiła o wybaczenie.
Dramatyczne słowa brata profesora
Bliscy Zoe i Angelo walczą o możliwość sprawowania nad nimi opieki. W obliczu dramatycznych wydarzeń z 4 czerwca wujek dzieci poleciał do Grecji. Tam przekonał się jednak, że sąd w Atenach nie zmienił jeszcze swojej decyzji.
- W obliczu kolejnej tragedii, która spotkała dzieci Przemka, w trybie pilnym w sobotni wieczór przyleciałem do Grecji. Wczorajszy dzień spędziłem na wspieraniu dzieci. Dzieci są bardzo do mnie przywiązane, chcą jechać do Polski choćby jutro - napisał Łukasz Jeziorski w oświadczeniu, którego treść przytacza "Fakt".
Zoe bardzo chce zobaczyć kotki, które urodziły się trzy dni temu... Angelo złapał mnie za rękę i błagał, żebym go zabrał, bo nie chce już tu być. Co ja mam powiedzieć dzieciom? Jak mam im wytłumaczyć, że nie mogę ich zabrać? Jak wytłumaczyć, czemu dalej muszą tu być wbrew własnej woli? Sytuacja jest dramatyczna - przede wszystkim dla dzieci, ale też dla całej rodziny. Nie wiem, co musi się więcej wydarzyć, aby zezwolono na wyjazd dzieci do Polski. Proszę, wręcz błagam o pozwolenie na wyjazd dzieci - zaapelował mężczyzna.
Dzieci mają potrójne obywatelstwo: polskie, greckie i amerykańskie, co dodatkowo komplikuje sprawę. Jak podkreśla "Fakt", możliwości działania polskich służb w tej sprawie są ograniczone, zaś greckie służby nie są skore do współpracy.
Mimo starań rodziny, decyzja o dalszych losach bliźniaków zależy wyłącznie od greckich służb.
Dla nas to totalnie niezrozumiałe. Dzieci chcą przyjechać do Polski, mają w Gdyni babcię i wujka, czują się z nimi bezpiecznie. Wszystko jest tu dla nich przygotowane, z wizytą przyjechali nawet greccy urzędnicy, żeby sprawdzić, w jakich warunkach żyłyby tu bliźniaki. Mogłyby być z rodziną, zamiast tego od miesięcy serwuje się im traumę i trzyma w ośrodku. To absurd — powiedział "Faktowi" Robert, przyjaciel zamordowanego Polaka.