Arabski napis wywołał panikę. Izrael poderwał myśliwce
Izraelskie siły powietrzne eskortowały samolot linii Wizz Air lecący z Londynu na lotnisko Ben Guriona w Tel Awiwie. Powodem była zmiana nazwy punktu hot spot na słowo oznaczające "terrorystę" w języku arabskim. Okazało się, że przyczyną zamieszania było dziecko.
Sytuacja miała miejsce w niedzielę (8 lutego). Samolot linii Wizz Air leciał z Londynu do Tel Awiwu. W pewnym momencie jeden z pasażerów miał zauważyć coś niepokojącego. Chodziło o nazwę punktu hot spot w jednym z telefonów komórkowych. Był to słowo po arabsku oznaczające "terrorystę".
Jak podaje Times of Israel, w związku z tym siły powietrzne Izraela poderwały myśliwce, które eskortowały samolot na lotnisko Ben Guriona. Źródła wojskowe informowały o "incydencie bezpieczeństwa".
Izraelski Channel 12 dotarł do szczegółów sprawy. Jak się okazało, to syn pewnej pary pasażerów miał zmienić nazwę punktu hot spot i zamienić ją na słowo, które wywołało natychmiastową reakcję z powodu obaw przed atakiem.
- Samolot wylądował i stwierdzono, że nie doszło do żadnego realnego incydentu - przekazały władze lotniska. Po zatrzymaniu się na płycie lotniska pasażerowie oraz ich bagaże zostali sprawdzeni przez psy wyszkolone do wykrywania materiałów wybuchowych. Incydent miał pewien wpływ na ruch lotniczy, bowiem został on wstrzymany na czas prowadzonych działań.
Przypomnijmy, że podobna sytuacja miała miejsce w połowie stycznia. Samolot linii Turkish Airlines lądował awaryjnie, bowiem jeden z pasażerów zmienił nazwę sieci Wi-Fi informując o rzekomym zagrożeniu bombowym. Maszyna leciała ze Stambułu do Barcelony.