Australia zdecydowanie odrzuca możliwość zaangażowania się w operacje wojskowe na Bliskim Wschodzie. Szefowa australijskiej dyplomacji, Penny Wong, stanowczo oświadczyła, że armia nie zostanie wysłana do Iranu, nawet w przypadku pogłębiania się konfliktu. Jak zauważyła, Australia nie jest kluczowym graczem w tym rejonie.
Decyzja ta zapadła w kontekście eskalacji konfliktu po atakach Izraela i USA na Teheran oraz odwecie ze strony Iranu. Wong podkreśliła w rozmowie z Channel Nine, że ochrona cywilów pozostaje na pierwszym miejscu. Ewakuacja 115 tys. Australijczyków zależy teraz od wznowienia lotów, co w obecnej sytuacji jest utrudnione.
– Australia nie jest kluczowa dla problemów na Bliskim Wschodzie. Nie braliśmy udziału w tych uderzeniach i nie przewidujemy udziału w przyszłości – powiedziała Wong w rozmowie z Channel Nine.
WIDEOWojna na Bliskim Wschodzie. Tak wyglądało niebo nad Tel Awiwem
Australijski minister obrony, Richard Marles, uspokajał w kwestii ochrony personelu wojskowego. Dodatkowe środki bezpieczeństwa w bazie pod Dubajem, która wspiera misje ONZ, są już wdrażane. Troska o bezpieczeństwo żołnierzy pozostaje priorytetem w obliczu niepewnej sytuacji w regionie.
Śmierć ajatollaha Chameneia
Napięcia wzrosły dramatycznie po doniesieniach o śmierci najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneia, który zginął w atakach amerykańsko-izraelskich w Teheranie. Sytuacja nie jest stabilna, a prezydent USA, Donald Trump, zasugerował, że konflikt może potrwać jeszcze cztery tygodnie.
Australia obserwuje rozwój wydarzeń z bezpiecznej odległości, jednak pozostaje przygotowana na wszelkie nieprzewidziane scenariusze. Ochrona australijskich interesów oraz bezpieczeństwo obywateli są kluczowe.