"Krąg zaczyna się zawężać". Mówi o porażce Putina. Chodzi o Iran
- Putinowski krąg zaczyna się znacznie zawężać. Dla Rosji to strategiczna porażka. Kolejna utrata wpływów - mówi o2.pl dr Martinas Maluzinas, komentując rosyjską reakcję na amerykańsko-izraelski atak na Iran. Litewski ekspert uważa, że sytuacja jest korzystna m.in. dla Ukrainy.
W sobotę (28.02) Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły atak na Iran. W uderzeniu śmierć poniosło wielu przedstawicieli irańskiego reżimu, w tym najwyższy przywódca republiki islamskiej, ajatollah Ali Chamenei.
Iran jest jednym z najbliższych sojuszników Rosji. Reżim wsparł Moskwę dronami Shahed 136. We wrześniu 2024 roku hakerzy z grupy Prana Network ujawnili, że Kreml zamówił 6 tys. śmiercionośnych maszyn z Teheranu, których regularnie używa w wojnie z Ukrainą.
Mimo bliskiej współpracy i interesów, Rosja nie podjęła zdecydowanych kroków w sprawie obrony irańskiego reżimu. Kreml ograniczył się do słów oburzenia i kondolencji, które Władimir Putin złożył po śmierci Chameneiego.
Dr Martinas Maluzinas nie jest zaskoczony taką postawą Rosji. Politolog z Politechniki Koszalińskiej uważa, że "reżim oczekiwał innej reakcji", ale Rosjanie nie mają możliwości bardziej zdecydowanej odpowiedzi, w tym np. reakcji militarnej.
Rosja pochłonięta jest strategiczną wojną. Tam angażuje swoje środki konwencjonalne i to jej geopolityczne podwórko. Zauważmy, że podczas izraelskiego ataku na Iran z czerwca 2025 roku Rosja także nie angażowała się w konflikt. Proponowała nawet mediacje. Kreml może potępić USA i Izrael, ale to ograniczy się do reakcji MSZ czy samego Putina - mówi o2.pl dr Maluzinas.
Władimir Putin stwierdził, że atak na Iran to "nieuzasadniona, prowokacyjna i niebezpieczna agresja". Dr Martinas Maluzinas wskazuje, że ton wypowiedzi rosyjskiego dyktatora wynika ze świadomości, że Moskwa traci kolejną strefę wpływów.
Rosja traci swoje wpływy, a Putin traci kolejnego strategicznego sojusznika. Widzimy, że te kremlowskie wpływy zawężają się już nie tylko w Ameryce Łacińskiej, ale też w kolejnym strategicznym regionie, czyli na Bliskim Wschodzie - tłumaczy litewski ekspert w rozmowie z o2.pl.
W opinii dra Maluzinasa, teoria o tym, że Donald Trump i Władimir Putin mogli dogadać się ws. ataku na Iran jest "raczej elementem spiskowym". Według eksperta amerykański prezydent nie konsultował się z Putinem przed dokonaniem ataku na Iran.
Uważam, że raczej Trump nie przehandlował Ukrainy za Iran. Podobne pytania pojawiały się, gdy toczyliśmy debatę ws. Wenezueli i Maduro. Kreml nie reaguje, bo po prostu nie ma do tego zdolności. Moskwa kalkuluje wszystkie warianty i działa zgodnie z przyjętą strategią. Dla Rosji była to czwarta strefa wpływów. Dla Stanów Zjednoczonych region dookoła Izraela stanowi wręcz strategiczny element prowadzenia polityki. Bliski Wschód jest dla USA niezwykle istotny - wyjaśnia ekspert.
Politolog z Politechniki Koszalińskiej wskazuje, że Rosjanie być może przekażą Iranowi symboliczne wsparcie w postaci np. systemu przeciwrakietowego. Natomiast wykluczone jest, że Teheran będzie nadal wspierał Moskwę. - Zagrożony reżim będzie musiał się przede wszystkim bronić sam - tłumaczy dr Maluzinas.
Iran ma ok. 2000 sztuk różnego rodzaju broni przeciwrakietowej i przeciwlotniczej. Musi trzymać rezerwy na czarny dzień i czarną godzinę. Inaczej nie ma szans na przetrwanie - mówi ekspert w rozmowie z o2.pl.
Dr Maluzinas zauważył, że Władimir Putin musi zdawać sobie sprawę, że "putinowski krąg zaczyna się znacznie zawężać".
Dla Rosji to strategiczna porażka. Kolejna utrata wpływów. Myślę, że Moskwa od miesięcy zdawała sobie sprawę, że dojdzie do amerykańskiej inwazji, której skala przypomina atak na Irak z 2003 roku. Teraz Rosja będzie koncentrować się na swojej granicy. Moskwa musi uważać, bo w mojej ocenie idzie w objęcia chińskiego smoka. Utrata Teheranu jako wsparcia militarnego oznacza, że Kreml musi kupować broń właśnie od rządu w Pekinie - wyjaśnia litewski ekspert.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl