Rutynowa interwencja w Oleśnicy zamieniła się w ostrą wymianę zdań. Rowerzysta nie chciał przyjąć mandatu za jazdę po chodniku i domagał się sądu. Policjant nie krył irytacji, a po zakończeniu kontroli dalej obserwował mężczyznę. Wszystko zarejestrowały kamery.
W jednym z odcinków "Policjantów z Sąsiedztwa" przenosimy się do Oleśnicy. Tam podczas patrolu, funkcjonariusze zauważyli nieprawidłowo jadącego rowerzystę. Zjechał on z chodnika i przejechał ulicą na drugą stronę.
Przecież muszę się jakoś przedostać na drugą stronę - tłumaczył. - To po ulicy pan jeździ. Nie wolno po chodniku - odpowiadał policjant. - Nikogo nie było. Jeszcze jakbym komuś zajechał - nie odpuszczał mężczyzna.
Rowerzysta nie przyjął mandatu i poprosił o skierowanie sprawy do sądu. Napięcie wzrosło. - Będą się z panem kontaktować. Rower prowadzimy, jak chce pan jechać zapraszam na jezdnię - wypalił sierż. Janus z Oleśnicy.
- Zirytował mnie. On przejechał przez drogę, a potem jest zdarzenie drogowe i szpital. Wkurzył mnie. Puściłbym go gdyby się przyznał i przeprosił - mówił do kolegi interweniujący policjant.
Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Chwilę po zakończeniu interwencji, policjant wciąż obserwował rowerzystę. Jak przebiegła dalsza część rozmowy? Sprawdzisz w publikowanym fragmencie.