Kleszcze szczególnym ryzykiem dla rolników. Badania mówią same za siebie
Rolnicy pracujący na pastwiskach, łąkach i przy zadrzewieniach znacznie częściej stykają się z kleszczami niż reszta mieszkańców regionu - wynika z badania naukowców z Binghamton University w południowym Vermont w USA. Autorzy zwracają uwagę, że w tej grupie zawodowej standardowe zalecenia profilaktyczne często nie dają się zastosować.
Naukowcy objęli analizą 53 osoby z 46 gospodarstw rolnych w południowym Vermont. Uczestnicy opisywali w ankietach liczbę kontaktów z kleszczami, przebyte choroby odkleszczowe, sposoby ochrony oraz rodzaj wykonywanych prac. Średnio badani zgłaszali trzy takie kontakty w ciągu sześciu miesięcy, ale część respondentów wskazywała nawet 70 przypadków w tym samym okresie.
Kiedy ryzyko kontaktu z kleszczami rośnie najbardziej?
Badanie pokazuje, że największe zagrożenie pojawia się wiosną. To wtedy rolnicy najczęściej naprawiają ogrodzenia, koszą teren i pracują przy zwierzętach na pastwiskach. Mandy Roome z Centrum Chorób Odkleszczowych na Binghamton University wskazała, że właśnie podczas napraw ogrodzeń wiosną kontakt z kleszczami bywa wyjątkowo częsty.
Autorzy podkreślają, że dla osób pracujących w rolnictwie nie są to incydenty występujące raz na jakiś czas. W wielu gospodarstwach kontakt z kleszczami powtarza się przez cały sezon, ponieważ obowiązki zawodowe wykonuje się dokładnie tam, gdzie te pajęczaki bytują najczęściej.
Choroby odkleszczowe to także problem dla gospodarstwa
Z badania wynika, że 12 proc. uczestników miało w przeszłości zdiagnozowaną chorobę odkleszczową. W jednym z opisanych przypadków borelioza doprowadziła do zapalenia mięśnia sercowego i konieczności operacji na otwartym sercu. To pokazuje, że skutki zakażenia mogą wykraczać daleko poza krótkotrwałe pogorszenie samopoczucia.
Badacze zaznaczają, że choroba jednej osoby uderza nie tylko w jej zdrowie. W realiach pracy na wsi dłuższa nieobecność pracownika może oznaczać straty organizacyjne i finansowe dla całego gospodarstwa. Przy niewielkiej liczbie osób do pracy nawet kilkutygodniowe wyłączenie jednego rolnika staje się poważnym obciążeniem.
Jednym z najważniejszych wniosków z badania jest to, że typowa rada, by unikać siedlisk kleszczy, w rolnictwie zwyczajnie się nie sprawdza. Pastwiska, łąki, obrzeża lasów i zarośla to jednocześnie naturalne miejsce pracy rolników i środowisko sprzyjające obecności kleszczy. Mandy Roome podkreśliła, że pracownicy terenowi funkcjonują właśnie w takim otoczeniu, więc unikanie go nie jest realnym rozwiązaniem.
W ramach szerszego projektu naukowcy sprawdzają też inne metody ograniczania zagrożenia. Testują m.in. tuby przeciwkleszczowe, które mają zmniejszać populację kleszczy u gryzoni, zwłaszcza myszy. Badacze zwracają uwagę, że skala kontaktów z kleszczami wśród rolników pokazuje pilną potrzebę stworzenia ochrony lepiej dopasowanej do codziennej pracy w gospodarstwie.