Blisko 3 mln wyświetleń. Pokłócił się z Polakiem 3000 metrów nad ziemią. Teraz przemówił

Awantura na wysokości około 3000 metrów nad poziomem morza obiegła internet. Na nagraniu z Großglocknera w Austrii widać kłótnię między polskim małżeństwem a austriackim przewodnikiem górskim. Doszło do wyzwisk i szarpaniny na wąskim, eksponowanym odcinku szlaku. Jak informuje kurier.at, teraz były już przewodnik po raz pierwszy publicznie opowiedział o całej sytuacji.

Blisko 3 mln wyświetleń. Pokłócił się z PolakiemBlisko 3 mln wyświetleń. Pokłócił się z Polakiem
Źródło zdjęć: © Instagram
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Austriacka policja prowadzi postępowanie po zgłoszeniu dotyczącym narażenia bezpieczeństwa fizycznego.
  • Przewodnik, krytykowany przez środowisko, oddał licencję przewodnika górskiego.
  • W komentarzu przyznał, że nagranie stawia go w złym świetle, ale nie uznał wyłącznej winy po swojej stronie.

Nagranie z awantury na Großglocknerze obejrzało już niemal trzy miliony osób. Widać na nim kłótnię między austriackim przewodnikiem a polskim alpinistą na wąskim i niebezpiecznym odcinku szlaku. Padają ostre słowa, a po chwili przewodnik wraca do Polaka i chwyta go za ręce. Sprawą zajmuje się policja. Teraz były już przewodnik po raz pierwszy opowiedział, jak widzi całe zajście.

Do zdarzenia doszło 22 sierpnia na Murztalersteig na Großglocknerze, najwyższym szczycie Austrii. Polski alpinista szedł tam razem z żoną w kierunku Erzherzog-Johann-Hutte.

W pewnym momencie na wąskim odcinku pojawiła się grupa prowadzona przez austriackiego przewodnika. Doszło do próby wyprzedzenia Polaków. Sytuacja szybko przerodziła się w kłótnię.


WIDEO
300 tys. zł w złocie i biżuterii. Włamali się do domu w Tarnobrzegu


Całość została nagrana kamerą. Film trafił do internetu i bardzo szybko zaczął być udostępniany w mediach społecznościowych. Według najnowszych informacji nagranie zostało wyświetlone już prawie trzy miliony razy.

Na nagraniu słychać ostrą wymianę zdań. W pewnym momencie przewodnik krzyczy do Polaka: "Jestem przewodnikiem, zamknij się!"

Mężczyzna nie kończy jednak na słowach. Po chwili wraca w kierunku polskiego alpinisty i chwyta go za ręce. Wszystko dzieje się w miejscu, w którym każdy nieostrożny ruch może mieć poważne konsekwencje.

Teraz głos zabrał sam mężczyzna widoczny na nagraniu. W rozmowie z "Kleine Zeitung" przyznał, że film nie przedstawia go w korzystnym świetle.

Nie ma czego upiększać, nie da się tego zrobić. Nagranie jest dla mnie niekorzystne - powiedział.

Jednocześnie nie zgodził się z przedstawianiem całego zdarzenia jako sytuacji, za którą odpowiedzialność ponosi wyłącznie on.

Spotkało się dwóch ludzi z ego. Ale kogo interesuje wcześniejszy przebieg zdarzeń, to, jak doszło do tej sceny - dodał.

Przewodnik zasugerował tym samym, że przed momentem zarejestrowanym na filmie miało dojść do innych wydarzeń. Nie wyjaśnił jednak dokładnie, co miał na myśli.

Polak przedstawia inną wersję

Polski alpinista, który nagrał całe zajście, nie zgadza się z sugestią, że między mężczyznami wcześniej doszło do konfliktu.

Jak przekazał "Kleine Zeitung", wcześniej w ogóle nie spotkał austriackiego przewodnika. Obie grupy miały poruszać się w tym samym rejonie, ale według jego relacji po raz pierwszy zetknęły się dopiero na szczycie.

Polak dodał również, że później obie grupy nocowały w tym samym schronisku, ale także wtedy nie doszło między nimi do żadnego wcześniejszego konfliktu.

Po publikacji nagrania policja w Matrei in Osttirol zajęła się sprawą. Funkcjonariusze wszczęli postępowanie w związku z podejrzeniem narażenia innych osób na niebezpieczeństwo. Do sprawy odniosło się także środowisko górskie, które uznało zachowanie przewodnika za "nieakceptowalne".

Wybrane dla Ciebie