BMW pędziło 320 km/h na A4. Prokuratura ujawnia zeznania

Samochód BMW mknął po autostradzie A4 320 km/h. Prokuratura zabezpieczyła pojazd. Jak ustaliliśmy, autor nagrania tłumaczył, że do auta wszedł... nieznany mężczyzna, który przejął kierownicę. Wcześniej w sieci opublikował nagranie, w którym wyrażał oburzenie decyzją śledczych.

Policja zabezpieczyła BMW.Policja zabezpieczyła BMW.
Źródło zdjęć: © X
Mateusz Kaluga

Przed tygodniem w sieci pojawiło się szokujące nagranie. Jeden z mężczyzn opublikował wideo, na którym widać, jak BMW pędzi po autostradzie A4. "320 km na godz. lekką ręką" - cieszył się autor wideo. Nie brakowało niebezpiecznych manewrów ze zmianą pasów włącznie.

Śląska policja i prokuratura od razu podjęły działania. Samochód BMW, który miał znacznie przekroczyć prędkość, został zabezpieczony. W sieci wówczas pojawiło się kolejne nagranie. Tym razem młody mężczyzna - jak wówczas myślano właściciel pojazdu - nie zgadzał się z tą decyzją.

Po rozmowie z adwokatem dochodzimy do wniosku, nie tylko adwokat, ale też organy tutaj... Dochodzimy do wniosku, że jest to sprawa bardzo na wyrost. I medialnie zostało tutaj podjętych dużo kroków nieadekwatnych do sytuacji - mówił.

Jak ustaliliśmy, prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w kierunku czynu z art. 174 Kodeksu karnego, tj. sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Czyn podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Pojazd zabezpieczyliśmy. Autor nagrania i jego brat nie zostali zatrzymani, ale byli przesłuchiwani. Zgodnie wskazują, że do auta wszedł inny, nieznany im mężczyzna i to on prowadził auto, jadąc z tak ogromną prędkością - mówi o2.pl zastępca prokuratora rejonowego w Chorzowie, prok. Edyta Dzieża.

Śledczy obecnie weryfikują zeznania. Będzie powołany biegły, który ma sprawdzić stan techniczny pojazdu, jego elektronikę. Zabezpieczono ślady DNA. Wiadomo, że właścicielem auta marki BMW był dziadek autora nagrania, który również złożył już zeznania.

Skupiamy się na zabezpieczeniu monitoringu z całej trasy. Trwają czynności w tej sprawie - kończy prok. Dzieża.

Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie
Podawali się za hydraulików. Ujawnili metodę oszustów
Podawali się za hydraulików. Ujawnili metodę oszustów
Polak zaginął na Malcie. Koniec poszukiwań
Polak zaginął na Malcie. Koniec poszukiwań
Odnalazł je głęboko w ziemi. "Las niczego nie marnuje"
Odnalazł je głęboko w ziemi. "Las niczego nie marnuje"
Rosja chce zająć Donbas. Wyznaczono termin
Rosja chce zająć Donbas. Wyznaczono termin
Oznaczają tak drzewa. Wiedzieliście? Powód jest prosty
Oznaczają tak drzewa. Wiedzieliście? Powód jest prosty
Ile wierni dali podczas kolędy? Ta suma robi wrażenie
Ile wierni dali podczas kolędy? Ta suma robi wrażenie
"Silne naprężenia". Leśnicy zapowiadają. Możliwe trzaski
"Silne naprężenia". Leśnicy zapowiadają. Możliwe trzaski
Śmiertelny wypadek w Niemczech. Poszkodowani Polacy dalej w szpitalu
Śmiertelny wypadek w Niemczech. Poszkodowani Polacy dalej w szpitalu
Sceny przy paczkomacie. "Powinnam dostać nagrodę Nobla"
Sceny przy paczkomacie. "Powinnam dostać nagrodę Nobla"
Nie żyje 40 osób. Nagrania z Crans-Montana usunięte
Nie żyje 40 osób. Nagrania z Crans-Montana usunięte
Afera ws. krzyża. Nauczycielka przemówiła. "Jestem zadowolona"
Afera ws. krzyża. Nauczycielka przemówiła. "Jestem zadowolona"
Oliwka utonęła na Malcie. Wzruszający gest Polaków
Oliwka utonęła na Malcie. Wzruszający gest Polaków