"Bronię się kodeksem sprawiedliwości". Ta interwencja rozbroiła funkcjonariuszy
Zaczęło się jak wiele podobnych interwencji – sklep, zgłoszenie o kradzieży i reakcja policji. Na miejscu szybko okazało się, że zatrzymana nie jest jak inni. Zamiast tłumaczeń i jasnych odpowiedzi, zaczęła… własną interpretację przepisów i logiki prawa. W pewnym momencie padło zdanie, które wyraźnie zbiło policjantów z tropu. - Kodeks jest "kodesk", a jaka ustawa jest? – dopytywała z pełnym przekonaniem.
Zatrzymana stwierdziła, że skoro istnieje "kodeks ukarania", to ona broni się… "kodeksem sprawiedliwości". Ta teoria zaskoczyła policjantów na tyle, że trudno było im ukryć rozbawienie.
Oddam całą wypłatę, jeśli ktoś mi pokaże ten "kodesk" – rzucił jeden z funkcjonariuszy, nie wierząc w to, co słyszy.
Na tym rozmowa się nie skończyła. - No takiej kradzieży to my chyba jeszcze nie mieliśmy – podsumował policjant, dodając po chwili, że "jeszcze pół godziny i skończyłoby się pouczeniem".
Zobacz nagranie i sprawdź, jak naprawdę wyglądała cała dyskusja, która rozbawiła policjantów do łez.
Absolwentka filologii polskiej, której największą pasją są słowa. Od 2018 roku pracowałam jako copywriterka. Od 2024 roku związana z o2.pl. Kiedy nie piszę, chętnie sięgam po książki, bo to nie tylko świetny sposób na relaks, ale i rozwijanie wyobraźni. Żaden temat nie jest dla mnie niważny — wierzę, że każdy zasługuje na uwagę i warto mu się przyjrzeć z otwartością. Napisz do mnie anna.wajs-wiejacka@grupawp.pl.