Brutalny atak na taksówkarza w Łodzi. Sąd ogłosi wyrok
32-letnia Ewelina R. usłyszała zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia po ataku na 22-letniego taksówkarza. Jak podaje "Fakt", kobieta w poniedziałek w sądzie przyznała się do winy.
Najważniejsze informacje
- Jak podaje "Fakt", Ewelina R. przyznała się w sądzie do ataku nożem na młodego taksówkarza i stwierdziła, że nagranie jest jednoznaczne.
- Do zdarzenia doszło pod koniec stycznia podczas kursu zamówionego przez aplikację; kierowca uciekł z auta i wezwał policję.
- Kobiecie grozi do 20 lat więzienia, a wyrok ma zostać ogłoszony w poniedziałek.
Pod koniec stycznia, wieczorem, 32-letnia kobieta zamówiła przejazd taksówką przez popularną aplikację. Podczas kursu doszło do awantury w taksówce między pasażerką a kierowcą. W pewnym momencie kierowca poprosił kobietę o opuszczenie auta. Wtedy pasażerka wyciągnęła nóż w taksówce i zaczęła kierować groźby wobec kierowcy.
22-letni kierowca zachował jednak spokój i opanowanie. Dzięki temu udało się uniknąć tragedii, a cała niebezpieczna sytuacja w taxi zakończyła się bez najgorszych skutków.
Z nagrania z kamerki samochodowej wynika, że napastniczka zmusiła kierowcę nie tylko do dalszej jazdy. Najpierw ukradła 22-letniemu mężczyźnie pieniądze, a następnie przyłożyła mu nóż do gardła i zażądała, by złamał na pół dwa swoje telefony.
Ogromne odkrycie w Warszawie. Zatrzymani obywatele Ukrainy
Ofiara posłusznie wykonywała wszystkie polecenia agresorki. - Okej, cicho, cicho, spoko, dobra - powtarzał kierowca. Prawdopodobnie dzięki temu, że zachował zimną krew, nie doszło do dramatu.
Wykorzystując moment nieuwagi agresywnej pasażerki, mężczyzna wydostał się z auta i natychmiast zadzwonił na policję. Funkcjonariusze zatrzymali 32-latkę nad ranem, a w środę 28 stycznia usłyszała zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Według opisu sprawy grozi jej za to do 20 lat więzienia. Wideo z zajścia obiegło zaś Polskę.
Proces Eweliny R. w Łodzi
18 maja Ewelina R. stanęła przed sądem w Łodzi, gdzie została doprowadzona w asyście kilku policjantek. Na korytarzu mieli witać ją bliscy, a chwilę później kobieta przyznała się do zarzucanego czynu.
Przyznaję się do winy. Zresztą wszystko widać na nagraniu, jest jednoznaczne. Ale ja z tego dnia nic nie pamiętam - powiedziała oskarżona, cytowana przez "Fakt".
Podczas rozprawy początkowo nie było na sali poszkodowanego taksówkarza, więc sąd postanowił do niego zadzwonić. Mężczyzna odebrał połączenie i zapowiedział, że przyjedzie, po czym kilkadziesiąt minut później pojawił się w sądzie i złożył zeznania. Oskarżona przeprosiła go za atak, następnie wypowiedzieli się obrońcy i prokurator, a sąd zakończył proces. Wyrok ma zapaść jeszcze w poniedziałek.