Townsend opuścił rodzinny kraj, mówiąc znajomemu i bliskim, że jedzie do Rumunii. Później okazało się, że udał się do Moskwy, gdzie spotkał brytyjskich prorosyjskich bojowników Aidena Minnisa i Bena Stimsona.
Jak podaje brytyjski serwis LBC.co.uk, Townsend miał zostać zwerbowany przez internet, a następnie podpisał kontrakt na walkę na froncie. Nie miał wcześniej doświadczenia wojskowego. Zaledwie około 10 tygodni później, 10 czerwca, zginął w rejonie Doniecka, niedaleko Łymanu. Według prorosyjskiego konta w mediach społecznościowych został trafiony przez zdalnie sterowanego drona FPV.
"Rozumiem, że tak może się zdarzyć"
W kwietniu Townsend wystąpił w nagraniu opublikowanym na Telegramie wraz z Aidenem Minnisem. Przedstawiał się jako "zwykły chłopak z klasy robotniczej z Yorkshire" i mówił, że chce wspierać prorosyjskich separatystów w Donbasie.
Jednocześnie zdawał sobie sprawę z zagrożenia. "Przyszedłem z myślą, że prawdopodobnie nie będę mógł wrócić do domu" – mówił. Dodał: "Nie przyszedłem tu na misję samobójczą, ale rozumiem, że tak może się zdarzyć". Podkreślał, że była to jego własna decyzja.
Townsend twierdził również, że motywowały go jego górnicze korzenie. Według niego podczas strajków brytyjskich górników w latach 80. pracownicy kopalń w Donbasie mieli wspierać finansowo górników z Yorkshire. Mężczyzna mówił, że chciał w ten sposób "odwdzięczyć się" za tamtą pomoc.
Znajomi: "został zindoktrynowany"
Śmierć 33-latka wywołała szok w jego rodzinnej społeczności. Jeden ze szkolnych kolegów twierdził, że Townsendowi został "wyprany z mózgu". Inny znajomy opisał go jako "normalnego faceta", który miał zostać "zindoktrynowany" przez osoby wykorzystujące jego słabości.
Pojawiły się również informacje, że mężczyzna zmagał się z problemami psychicznymi i uzależnieniami.
Prorosyjskie konto, które opisało jego śmierć, nazwało go "wojownikiem w świętej wojnie", który miał "poświęcić życie dla sprawy". LBC zaznacza jednak, że konto jest znane z powielania rosyjskiej propagandy.
Brytyjczyk zginął w rosyjskich szeregach
Townsend był jednym z niewielu obywateli Wielkiej Brytanii walczących po stronie Rosji. Po jego śmierci brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zostało poinformowane o sprawie i – jak podaje LBC – wspiera rodzinę 33-latka.
Ben Stimson zaprzeczył, że zwerbował Townsenda. Twierdził, że radził mu pozostać w Wielkiej Brytanii, ale 33-latek był zdecydowany na wyjazd. Po śmierci Brytyjczyka Stimson poinformował, że jego czapka została przywieziona do kraju. Aiden Minnis miał z kolei twierdzić, że jego rodzina zerwała z nim kontakt po wyjeździe na wojnę. Ojciec Stimsona mówił, że jest "przerażony" działaniami syna.
Jeśli Minnis i Stimson wrócą do Wielkiej Brytanii, mogą mierzyć się z konsekwencjami prawnymi, w tym postępowaniem na podstawie przepisów dotyczących terroryzmu.