Najważniejsze informacje
- ISW opisuje rosnącą krytykę rosyjskiego dowództwa ze strony blogerów po ukraińskich kontratakach w rejonie Łymanu.
- Według raportu Ukraińcy mieli pokazać pełną kontrolę nad Światohirskiem, krótko po deklaracjach Władimira Putina o rzekomym panowaniu nad miastem.
- ISW zastrzega, że z powodu ograniczonych dowodów z otwartych źródeł dokładny przebieg linii frontu na kierunku łymańskim pozostaje niejasny.
W rosyjskiej przestrzeni informacyjnej pojawiła się potężna rysa. Tak zwani rosyjscy wojenkorzy, którzy od początku pełnoskalowej wojny należą do najważniejszych propagandowych narzędzi Kremla, coraz ostrzej krytykują sposób przedstawiania sytuacji na froncie.
Powodem jest przede wszystkim sytuacja w rejonie Łymanu w obwodzie donieckim. Jak wynika z analizy Instytutu Studiów nad Wojną (ISW), rosyjscy blogerzy wojskowi przyznają, że ukraińskie wojska prowadzą tam działania kontrofensywne, a rosyjskie oddziały zostały zmuszone do wycofania się z części nieustalonych pozycji.
Jednocześnie coraz częściej pojawiają się oskarżenia o przekazywanie przez rosyjskie dowództwo nieprawdziwych informacji
WIDEOLewandowski kontra Messi. Zobacz nasz raport z Chicago
Rosyjscy milblogerzy nie ograniczają się już wyłącznie do informowania o działaniach wojennych. Coraz częściej podważają oficjalny przekaz rosyjskiego dowództwa. Jeden z komentatorów miał określić pozytywne komunikaty dotyczące sytuacji na froncie mianem elementu szerszej "kultury kłamstwa".
Rosyjscy komentatorzy zwracają uwagę, że przedstawianie nieprawdziwej sytuacji na froncie może prowadzić do realnych problemów operacyjnych. Jeżeli dowództwo zakłada kontrolę nad określonym obszarem, podczas gdy w rzeczywistości sytuacja wygląda inaczej, kolejne jednostki mogą planować działania na podstawie błędnych danych.
Wojna zaczyna więc uderzać w jeden z fundamentów rosyjskiej narracji: przekonanie, że Kreml ma pełną kontrolę nad sytuacją i że kolejne rosyjskie sukcesy są kwestią czasu.
Putin mówił o sukcesach. Z frontu płyną inne sygnały
To szczególnie niewygodne dla Władimira Putina, który w ostatnich dniach ponownie przedstawiał sytuację na froncie jako korzystną dla Rosji.
Według relacji TSN rosyjski przywódca mówił m.in. o rzekomym przejmowaniu kolejnych terenów i twierdził, że działania na Donbasie przebiegają zgodnie z planem. Putin miał również przekonywać, że ukraińska armia znajduje się w coraz trudniejszym położeniu.
Tymczasem nawet część rosyjskiego zaplecza informacyjnego zaczyna podważać taki obraz. Rosyjscy odbiorcy są bowiem przyzwyczajeni do tego, że informacje o wojnie przedstawiane przez Kijów są przez propagandę odrzucane jako element "wojny informacyjnej". Znacznie trudniej zignorować podobne zarzuty, gdy pojawiają się wewnątrz rosyjskiego środowiska wspierającego wojnę.
ISW zwraca uwagę, że rosyjscy blogerzy wojskowi zaczęli przyznawać istnienie ukraińskich kontrataków i jednocześnie coraz głośniej krytykować sposób informowania o wydarzeniach. Pojawiły się także zarzuty dotyczące przedstawiania sytuacji na mapach w sposób nadmiernie optymistyczny.
Co więcej, analitycy zaznaczają, że pełny obraz sytuacji w tym rejonie nadal jest trudny do ustalenia na podstawie publicznie dostępnych danych. Oznacza to, że skala ukraińskich działań może być obecnie niedoszacowana, a kolejne informacje mogą zmienić ocenę sytuacji.