Był niepełnosprawny. Rosja wysłała go na wojnę
Rosyjscy żołnierze zostali schwytani przez Ukraińców. Jak relacjonują, przez miesiąc musieli siedzieć w ziemiance bez jedzenia. Wspominają, że jeden z wojskowych był niepełnosprawny, chodził o kulach, a i tak musiał służyć. Ci, którzy próbowali uciec, byli zabijani.
Brygada Spartan Gwardii Narodowej Ukrainy koło Pokrowska schwytała właśnie czterech z nich. Jak informuje serwis "Obozrevatel", trzech z nich podpisało umowę w styczniu, w lutym zostali schwytani.
Dostaliśmy trasę na telefonie. Mieliśmy dojść do jej końca i znaleźć ziemiankę. Siedzieliśmy przez miesiąc na zimnie i w głodzie. Nie mieliśmy śpiworów. Mieliśmy tylko kamizelki kuloodporne - mówi jeden z mężczyzn z nagrania opublikowanym przez projekt "Chcę żyć".
Jeden z mężczyzn miał odmrożone palce od stopy. Dowódcy nie zajęli się problemem wojskowych, wydali polecenie dalszego zajmowania ziemianki.
Inny mężczyzna okazał się niepełnosprawny od dzieciństwa. Podpisał kontrakt z armią rosyjską ze względu na pieniądze i złą sytuację materialną. - Chodził o kulach, nie dawał rady chodzić bez nich. A mimo to był zmuszany, by służyć. Gdy ktoś próbował uciec, był zabijany - relacjonują.
Jeśli dojdzie do wymiany, to wolałbym raczej zginąć. Przynajmniej zobaczyłem ludzkie traktowanie w Ukrainie. Lepsze niż to, co przez miesiąc robiła ze mną własna armia - kończy inny.
Rosyjscy żołnierze walczący w wojnie przeciw Ukrainie dostają duże wypłaty. To m.in. jednorazowo ok. 1,9 mln rubli (około 80–90 tys. zł) za samo podpisanie kontraktu i zgłoszenie się do wojska. Ponadto minimum ok. 230 tys. rubli miesięcznie (około 10–12 tys. zł). W niektórych jednostkach lub regionach może być więcej.