Odkręcił kanapę w BMW. "Chyba się tego nie spodziewał"
Pani Agnieszka pokazała w sieci, co znajdowało się pod tylną kanapą jej samochodu marki BMW. Od razu zaczęto przypuszczać, że auto było wykorzystywane jako taksówka, ale to nie był właściwy trop.
Facebooka obiega zdjęcie opublikowane przez panią Agnieszkę. Pod migawką pojawiło się ponad 2 tys. reakcji i przeszło 600 komentarzy.
Mąż odkręcił tylną kanapę w BMW. Chyba się tego nie spodziewał - oceniła kobieta.
Niektórzy zaczęli przypuszczać, że to auto było wykorzystywane jako taksówka. "A gdzie jest napisane, że to samochód po taxi? Ona w życiu taxi nie widziała" - zareagowała autorka wpisu.
Jednocześnie zaznaczyła, że jeździ tym autem od sześciu lat i pochwaliła się, ile pieniędzy znalazła na tylnej kanapie. "Szału nie ma, ale 175 zł naliczyłam, więc i tak w porządku" - skwitowała.
"Powinien teraz zgłosić do urzędu"
Ktoś w komentarzach ocenił, że mąż pani Agnieszki "powinien teraz zgłosić do urzędu znalezienie skarbu".
W reakcji kobieta ujawniła, skąd pochodziły pieniądze.
To już jest opodatkowane, ponieważ to pieniążki ze sklepiku szkolnego, który kiedyś prowadziłam i tam fiskalizacja obowiązkowa. Drobne pieniążki zbierałam do woreczków, które często się rozwalały, i rzucałam na tylną kanapę - zaznaczyła.