"Był oburzony". Bartosz G. w sądzie. Tak się zachował

3 listopada rozpoczął się proces Bartosza G., który został oskarżony o zabójstwo 16-letniej Mai z Mławy. 18-latek pojawił się w płockim sądzie w czarnej koszuli. - Jest spokojny, siedzi obok dwóch policjantów - zrelacjonował obecny na miejscu dziennikarz o2.pl Mateusz Kaluga.

Bartosz G. został oskarżony o zamordowanie Mai z Mławy.Bartosz G. został oskarżony o zamordowanie Mai z Mławy.
Źródło zdjęć: © o2.pl
Mateusz DomańskiMateusz Kaluga

Proces Bartosza G. będzie co do zasady jawny. Sąd ma jednak każdorazowo rozstrzygać kwestię jawności podczas kolejnych terminów rozpraw. Oznacza to, że w określonych sytuacjach, np. podczas omawiania drastycznych szczegółów zabójstwa 16-letniej Mai, sąd może wyłączyć udział publiczności i przedstawicieli mediów.

We wtorek (3 listopada) dziennikarze zostali wpuszczeni na salę. Zobaczyli m.in. oskarżonego Bartosza G., który założył czarną koszulę. Miał dłuższe włosy niż kilka miesięcy temu.

Jest spokojny, siedzi obok dwóch policjantów. Podchodził już dwa razy do mikrofonu. Obrończyni składa wniosek o wyłączenie sędziów, ale argumentowała to, podając informacje z akt, dlatego sąd postanowił wyłączyć jawność - przekazał obecny na sali sądowej dziennikarz o2.pl Mateusz Kaluga.

Bartosz G. poskarżył się ws. zdjęcia

Zrelacjonował też, że "Bartosz był oburzony tą decyzją". - Podszedł do mikrofonu i mówił, że nie rozumie, dlaczego sąd zezwolił na rejestrację, a teraz jej zakazuje - kontynuował.

Mówił też, że jeden z dziennikarzy zrobił mu zdjęcie. Sędzia wyjaśniła, że dziennikarze mogą to robić, ale nie mogą pokazać jego wizerunku - podkreślił nasz reporter.

W trakcie wtorkowej rozprawy obrończyni argumentowała wniosek o wyłączenie sędziów. Zareagowali prokurator oraz pełnomocnik rodziny Kowalskich, którzy zaapelowali o zakończenie wypowiedzi i przejście do meritum.

Bartosz nazwał prokurator i mecenasa przestępcami - zrelacjonował dziennikarz o2.pl.

Do zabójstwa Mai Kowalskiej doszło 23 kwietnia 2025 roku w Mławie. Nastolatka wyszła z domu i nie wróciła, a jej zaginięcie zgłoszono policji następnego dnia. Po ponad tygodniu poszukiwań, 1 maja, odnaleziono jej ciało w zaroślach w pobliżu zakładu należącego do rodziny Bartosza G. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci dziewczyny były rozległe obrażenia głowy. O zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oskarżono Bartosza G., który w chwili tragedii miał 17 lat. Nastolatek został zatrzymany w Grecji, a następnie sprowadzony do Polski. Nie przyznaje się do winy. 18-latkowi grozi do 30 lat pozbawienia wolności.

Wybrane dla Ciebie