Do zdarzenia doszło w nocy z 29 na 30 sierpnia, około godz. 3.40, na trasie S11 w kierunku Poznania. Kierujący Mercedesem-Maybachem stracił panowanie nad pojazdem, a następnie uderzył w bariery oddzielające pasy jezdni.
Na miejscu interweniowali policjanci. Szybko okazało się, że za kierownicą luksusowego samochodu znajdowała się osoba, której wiek zaskoczył funkcjonariuszy.
Kierującym pojazdem okazał się 15-latek, który nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Był trzeźwy i podróżował autem sam – przekazała wcześniej Radiu SUD mł. asp. Anita Wylęga z Komendy Powiatowej Policji w Kępnie. Rodzice nastolatka mieli nie wiedzieć, iż ich syn zabrał samochód.
Policja o konsekwencjach
O szczegóły dotyczące dalszego postępowania zapytaliśmy policję. 1 września w rozmowie z o2.pl mł. asp. Anita Wylęga wyjaśniła, co wydarzy się teraz.
Czynności z małoletnim zostały przeprowadzone w obecności opiekuna prawnego, rodzica. Sprawa została przekazana do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Kępnie. To sąd podejmie decyzję, jakie konsekwencje poniesie 15-latek. W kodeksie karnym i wykroczeń nie ma takich zapisów, które mogłyby decydować o ukaraniu rodziców nastolatka – przekazała policjantka.
Kto zapłaci za uszkodzenia?
Wypadek może wiązać się również z kosztami naprawy infrastruktury drogowej. Jak przekazała policja, sąd może zdecydować m.in. o pokryciu kosztów szkód wyrządzonych na S11.
Sąd może m.in. zadecydować o pokryciu kosztów szkód wyrządzonych na S11. Jeśli małoletni nie posiada takich środków, wówczas można oczekiwać pokrycia kosztów naprawy bariery linowej na trasie przez rodziców – powiedziała o2.pl oficer prasowy.
Ostateczne decyzje w sprawie konsekwencji wobec 15-latka należą jednak do sądu rodzinnego.
Rozbity Maybach wart około 1,6 mln zł
W zdarzeniu szczególną uwagę zwraca również samochód. Chodzi o luksusowego Mercedesa-Maybacha GLS. Szacunkowa wartość pojazdu wynosi około 1,6 mln zł. Na razie nie wiadomo, dlaczego 15-latek zdecydował się zabrać samochód ani dokąd zamierzał nim pojechać. Te okoliczności są przedmiotem dalszych ustaleń. Najważniejsze jest jednak to, że w wypadku nikt nie odniósł poważnych obrażeń.