Chcą milionów od Rosji. Chodzi o nieruchomość w Gdańsku
Gdańsk planuje dochodzić od ambasady rosyjskiej ponad 2,2 mln zł w związku z nieuprawnionym użytkowaniem budynku konsulatu. Decyzja ta jest konsekwencją cofnięcia zgody na dalszą działalność placówki.
Najważniejsze informacje
- Gdańsk oczekuje 2,2 mln zł od ambasady rosyjskiej za nieruchomości.
- Decyzja związana jest z cofnięciem zgody na funkcjonowanie konsulatu przy ul. Batorego.
- MSZ i Gdańsk prowadzą kroki windykacyjne i sądowe.
Gdańsk występuje o odszkodowanie
Pod koniec 2025 roku Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, poinformował o cofnięciu zgody na funkcjonowanie rosyjskiego konsulatu w Gdańsku. Przyczyną były rosyjskie działania dywersyjne przeciwko polskim kolejom. W wyniku niepodporządkowania się decyzji o zamknięciu konsulatu, miasto rozpoczęło działania prawne w porozumieniu z MSZ.
Pomimo prób przejęcia budynku przy ulicy Batorego przez miasto, nieruchomości nadal są zajmowane przez stronę rosyjską. Ambasada Rosji poinformowała, że w budynku przebywa pracownik techniczny, co uniemożliwia Gdańsku przejęcie obiektu.
Daniel Stenzel, rzecznik prezydenta Gdańska, wyjaśnił, że miasto intensyfikuje działania windykacyjne, oczekując od ambasady 2,2 mln zł za bezumowne korzystanie z nieruchomości. MSZ skierowało sprawę do Prokuratorii Generalnej, by przejąć budynki na drodze sądowej.
Nieruchomości były użytkowane przez Rosję od czasów PRL, jednak po upadku ZSRR przeszły na własność Skarbu Państwa. Mimo naliczania opłat od 2013 r., rosyjska strona nie reguluje należności, co narastają w miliony złotych długu. "Zagospodarowanie budynków po przejęciu będzie wymagało uzgodnień z wojewodą pomorskim" - podkreśla Stenzel.