Chciała zrobić zdjęcie. Rzucił się na nią. "Krew spływała po twarzy"

W Chinach doszło do ataku irbisa śnieżnego na narciarkę. Kobieta podeszła na odległość trzech metrów, by zrobić zdjęcie zwierzęciu. Irbis rzucił się na nią. Kobieta została poszkodowana.

Irbis śnieżny zaatakował narciarkę w ChinachIrbis śnieżny zaatakował narciarkę w Chinach
Źródło zdjęć: © X | Nature Chapter
Rafał Strzelec

Jak podaje Fox News, do zdarzenia doszło przy północnej granicy Chin z Mongolią w ubiegły piątek. Narciarka podeszła do irbisa śnieżnego na odległość trzech metrów. Chciała mu zrobić zdjęcie.

W pewnej chwili została zaatakowana przez drapieżnika. Kobieta leżała nieruchomo w śniegu, a "napastnik" siedział przy niej. Świadkowie zdarzenia pomogli oddalić się kobiecie. Drapieżnik został przepłoszony kijami narciarskimi przez jednego z narciarzy. Poszkodowaną zabrano do szpitala. Fox News relacjonuje, że "krew obficie spływała z jej twarzy".

Kobieta przeżyła cudem. Pomógł jej kask, który miała na głowie w momencie zdarzenia. Jak podały media w Chinach, władze wcześniej wydały ostrzeżenia po tym, jak kilka osób zgłosiło obserwacje zwierząt w pobliżu hotelu dzień przed atakiem. Irbis miał się kręcić po okolicy z powodu niedoboru pożywienia. Choć ataki tych zwierząt na ludzi są rzadkie ze względu na ich płochliwą i skrytą naturę, urzędnicy podkreślili, że duże koty nadal wykazują się pewnym poziomem agresji.

"Irbisy śnieżne są dużymi drapieżnikami o silnych tendencjach agresywnych. Przechodząc przez ten obszar, należy poruszać się szybko i nie zatrzymywać się. Nie wysiadać z pojazdu ani nie podchodzić, by robić zdjęcia, i nigdy nie poruszać się samotnie w okolicy" - brzmiało ogłoszenie cytowane przez Fox News. Chiny są krajem z największą na świecie populacją dzikich irbisów śnieżnych. Żyje tam 60 proc. całej populacji. Na całym świecie jest ich około 7 tysięcy.

Wybrane dla Ciebie