O zaginięciu Filipa poinformowano w czwartek, 2 lipca, po tym jak nastolatek wybrał się na spacer z psem, mając później spędzić czas ze znajomymi. Od tego momentu nie było z nim kontaktu, a rodzina rozpoczęła poszukiwania.
7 lipca, po południu, odnaleziono jego ciało w silnie zniszczonym kominie na terenie byłych Zakładów Przemysłu Wełnianego "Konstilana" w Konstantynowie Łódzkim. Wydobycie zwłok z blisko 100-metrowej konstrukcji trwało kilka godzin.
Czynności prowadzone na miejscu tragedii przebiegały w sposób uniemożliwiający rodzinie obecność podczas wydobycia ciała, co – jak podają służby – miało na celu ograniczenie dodatkowych przeżyć bliskich. Formalne potwierdzenie tożsamości chłopca wymagało kilku godzin.
Dwóch nastolatków. Nagranie trafiło do sieci. Bolesny widok
Nagrania monitoringu kluczowe dla dochodzenia
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, prok. Paweł Jasiak, poinformował "Fakt" o zabezpieczeniu nagrań z monitoringu przemysłowego obejmującego teren opuszczonej fabryki.
- Zabezpieczyliśmy nagranie monitoringu, który obejmuje teren przemysłowy. Widać na nim nastolatka, który wchodzi na teren fabryki. Ubiór, wygląd się zgadzają. Nie wiemy jeszcze, czy kamera uchwyciła moment tragedii, będziemy analizować nagrania - przekazał "Faktowi" prok. Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Śledczy ustalili, że Filip miał szczególne zamiłowanie do eksploracji opuszczonych obiektów, co mogło mieć wpływ na rozwój tragicznych wydarzeń. Wiadomo, że w dniu zaginięcia nastolatek był ubrany w klapki i sam wszedł na teren dawnej fabryki.
Prokuratura prowadzi postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Śledczy nie wykluczają, że Filip był ofiarą nieszczęśliwego wypadku podczas nieautoryzowanej eksploracji budynku. Sekcja zwłok ma ostatecznie ustalić szczegółowe przyczyny śmierci.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że nastolatek runął z blisko 100 metrów na żwirowe podłoże u podstawy komina. Wysokość upadku nie dawała szans na przeżycie.
Śledczy otrzymali sygnały o wcześniejszych groźnych incydentach na terenie dawnej fabryki przy ul. Adama Mickiewicza. Miejscowi mieli zgłaszać przypadki powtarzających się niebezpiecznych zdarzeń w tej lokalizacji. Jak podkreślił prok. Paweł Jasiak, te informacje będą także przedmiotem analizy i mogą mieć znaczenie dla bezpieczeństwa podobnych miejsc w przyszłości.
Całość czynności wyjaśniających prowadzona jest przez łódzką prokuraturę z udziałem służb technicznych oraz specjalistów od badań kryminalistycznych. Na bieżąco analizowane zostają nie tylko materiały z monitoringu, ale i dokumentacja dotycząca wcześniejszych wypadków w rejonie zakładów.