Cięcia USA w NATO. Rosja dostaje niebezpieczny sygnał

Planowane cięcia amerykańskich zasobów kierowanych do NATO w Europie mają objąć m.in. lotnictwo, okręty i drony. Eksperci wskazują, że to może ograniczyć zdolność USA do szybkiej reakcji na kryzys i zmienić planowanie obronne Sojuszu. To ma być również zachęta do ewentualnej agresji ze strony Rosji.

Trump i Putin na AlasceCięcia USA w NATO. Rosja dostaje niebezpieczny sygnał
Źródło zdjęć: © Getty Images | Andrew Harnik
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Według mediów USA mają zmniejszać pulę kluczowych zasobów deklarowanych dla NATO w Europie, m.in. myśliwce, okręty, drony i samoloty tankujące.
  • Redukcje mają dotyczyć także modelu sił na wypadek kryzysu, a nie wyłącznie liczby żołnierzy już stacjonujących na kontynencie.
  • Analitycy ostrzegają, że mniejsza skala wsparcia USA może oznaczać przejście od planów szybkiej kontrofensywy do długotrwałej obrony.

USA planują ograniczyć część swoich sił przewidzianych do wsparcia NATO w Europie w razie kryzysu lub konfliktu. Zmiany mają objąć przede wszystkim lotnictwo. Jak przypomina UNIAN.au, liczba strategicznych bombowców miałaby zostać zmniejszona nawet o połowę, a liczba amerykańskich myśliwców o około jedną trzecią.

Eksperci ostrzegają, że takie cięcia mogą osłabić zdolność Sojuszu do szybkiej reakcji i wpłynąć na bezpieczeństwo Europy.

Zmiany mają dotyczyć także innych ważnych zasobów wojskowych. Całkowicie wycofane z planów NATO mogą zostać drony uderzeniowo-rozpoznawcze, a liczba samolotów tankujących ma zostać ograniczona. Mniej ma być również amerykańskich sił na morzu, w tym rakietowych niszczycieli.

Fale upałów. Tak wyglądają gorące Włochy

Dodatkowo atomowe okręty podwodne USA nie byłyby już uwzględniane w planach przerzutu do Europy. Zdaniem ekspertów takie decyzje mogą zostać odebrane przez Rosję jako sygnał osłabienia obecności USA w regionie.

Analitycy zwracają uwagę, że kluczowy nie musi być sam stan obecności USA w Europie, lecz to, jakimi siłami Waszyngton będzie w stanie wesprzeć kontynent w razie gwałtownego pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa.

Około 70 tys. amerykańskich żołnierzy w Europie ma pełnić rolę wysuniętych elementów, które mają pomóc w powstrzymaniu presji do czasu przerzutu głównych sił z USA.

Eksperci ostrzegają, że ograniczenie amerykańskiego wsparcia dla NATO może zostać odebrane przez Rosję jako sygnał zachęcający do bardziej agresywnych działań. Po planowanych cięciach do Europy mogłoby trafić jedynie około 25–30 proc. sił przygotowanych przez USA na wypadek kryzysu.

Taka liczba miałaby odpowiadać zaledwie dwóm lub trzem dywizjom wojsk. Zdaniem analityków może to osłabić możliwości obronne Sojuszu i zmniejszyć zdolność do szybkiej reakcji w razie zagrożenia.

Niemcy potwierdzają plany USA

O planowanych zmianach poinformował także niemiecki tygodnik "SPIEGEL". Według tych doniesień przedstawiciel sekretarza obrony USA, Pete’a Hegsetha, miał przekazać w siedzibie NATO wysokim rangą urzędnikom państw członkowskich, że Waszyngton planuje znacząco ograniczyć część kluczowych zasobów wojskowych udostępnianych Sojuszowi.

Takie ograniczenia mają bezpośrednie przełożenie na planowanie działań NATO: przy mniejszym udziale USA łatwiej planować obronę na liniach, a trudniej zakładać szybkie przełamanie i serię kontruderzeń. W ocenach ekspertów cytowanych w publikacjach to ryzyko, które wpływa na wiarygodność odstraszania w europejskim segmencie Sojuszu.

Wybrane dla Ciebie