Wiosna może przynieść zamiecie piaskowe. Ekspert ostrzega
Jeśli gleba będzie przesuszona, a roślinność się nie rozwinie, silne wiatry mogą powodować zamiecie piaskowe — ostrzega ekohydrolog Sebastian Szklarek w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Najważniejsze informacje
- IMGW-PIB prognozuje temperatury i opady w lutym i marcu w normie, a w kwietniu powyżej normy.
- Ekohydrolog Sebastian Szklarek ostrzega: sucha gleba i silny wiatr mogą wywołać zamiecie piaskowe.
- Ekspert apeluje o działania zatrzymujące wodę opadową w miastach i poza nimi.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – PIB zapowiada, że w lutym średnia temperatura i suma opadów będą mieścić się w normie wieloletniej. W marcu również prognozowana jest norma dla temperatur i opadów. W kwietniu IMGW przewiduje wartości powyżej normy: średnie maksima mogą sięgać ok. 10 st. C, a suma opadów również wzrosnąć. Kluczowe będą jednak przełom marca i kwietnia oraz to, czy gleba zdąży się nasycić.
Ekohydrolog Sebastian Szklarek w rozmowie z PAP podkreślił, że deficyt wody w Polsce nie jest zjawiskiem nagłym ani przypadkowym — to proces, który narastał przez długie lata. Choć tegoroczna zima przyniosła więcej śniegu niż kilka poprzednich, trudno mówić o realnym przełomie. Jak podkreślają eksperci, ta "premia" wodna jest raczej symboliczna niż faktyczna. Ilość opadów śniegu wciąż odbiega od tego, co jeszcze 20–30 lat temu było zimową normą i co regularnie zasilało rzeki oraz wody gruntowe.
Załamanie pogody na Bałkanach. Ulewy i śnieg paraliżują region
Zdaniem specjalisty z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN, działającego pod auspicjami UNESCO i autora bloga "Świat Wody", obecne warunki nie rekompensują wieloletnich zaniedbań i zmian klimatycznych. Śnieg, który kiedyś był naturalnym magazynem wody na wiosnę, dziś pojawia się rzadziej i w mniejszych ilościach. To wyraźny sygnał, że problem niedoboru wody w Polsce ma charakter strukturalny, a nie sezonowy — i nie rozwiąże się sam wraz z jedną bardziej śnieżną zimą.
Zdaniem ekohydrologa kluczowe znaczenie dla kondycji gleb będą miały warunki pogodowe panujące na przełomie marca i kwietnia. To właśnie w tym okresie ziemia jest szczególnie wrażliwa na niekorzystne zjawiska atmosferyczne. Jeśli utrzyma się susza, a roślinność nie zdąży jeszcze rozwinąć systemów korzeniowych, gleba pozostaje odsłonięta i niestabilna. W takich okolicznościach powierzchnia gleby łatwo ulega wywiewaniu, co sprzyja powstawaniu zamieci piaskowych.
Apel: zatrzymujmy wodę tam, gdzie spada
Ekohydrolog wzywa decydentów do rozmowy o rozwiązaniach, które zatrzymują deszczówkę i wodę ze śniegu w miejscu opadu. Wyjaśnia, że gęsta zabudowa w miastach oraz rowy poza nimi przyspieszają spływ, zwiększając ryzyko powodzi przy zbiegu strumieni, a jednocześnie pogłębiają lokalne niedobory w czasie bezdeszczu. W efekcie rośliny szybciej wysychają, a system pozostaje podatny na wahania pogody w krótkich oknach czasowych.
Szklarek tłumaczy także bilans parowania: ok. 70 proc. wody wraca do atmosfery. Dlatego tak ważne jest wsiąkanie wód opadowych w glebę. Głębsze wsiąkanie ogranicza straty na parowanie i stabilizuje retencję w krajobrazie, co pomaga przetrwać okresy bezopadowe na początku wiosny.
Susza hydrologiczna i hydrogeologiczna
Ekspert przypomina, że susza hydrologiczna oznacza długotrwale obniżone poziomy rzek i zbiorników względem średniej z co najmniej 30 lat. Z kolei susza hydrogeologiczna dotyczy wód podziemnych i bywa bardziej uporczywa. Według raportów Państwowego Instytutu Geologicznego, na północnym wschodzie kraju od ok. dwóch lat utrzymują się obniżone poziomy wód podziemnych. W praktyce co roku w różnych regionach pojawiają się epizody jednego z tych zjawisk.
Źródło: PAP