"Cud na rzece Hudson". Przeżyli katastrofę. Głośno o samolocie z USA
W USA doszło do wypadku niewielkiego samolotu. Maszyna wpadła do rzeki Hudson. Pilot i pasażer przeżyli. Wydostali się z samolotu i przepłynęli lodowatą Hudson na brzeg. Gubernator stanu Nowy Jork określiła wypadek jako cud.
W poniedziałkowy wieczór niedaleko Nowego Jorku mały samolot Cessna 172 wylądował na rzece Hudson - podaje "New York Post" Jak informuje Federalna Administracja Lotnictwa, maszyna z dwoma osobami na pokładzie rozbiła się niedaleko mostu Newburgh-Beacon.
Wiadomo, że powodem wypadku była nagła utrata mocy. To zmusiło pilota do podjęcia desperackiej decyzji o lądowaniu na wodzie.
Według władz hrabstwa Orange, zaraz po zderzeniu z wodą pilot i pasażer opuścili zatopioną maszynę, próbując dotrzeć do brzegu. - Na początku nie mogliśmy zlokalizować samolotu, ale ostatecznie odnaleźliśmy go w pobliżu Newburgh - przekazali przedstawiciele lokalnej straży pożarnej cytowani przez "NYPost".
Obaj mężczyźni zostali przewiezieni do szpitala. Niewielki samolot wystartował z lotniska Long Island MacArthur w Ronkonkomie. Federalna Administracja Lotnictwa będzie wyjaśniać okoliczności wypadku.
Incydent spotkał się z natychmiastowym zainteresowaniem władz stanu Nowy Jork. - Kolejny cud na rzece Hudson. Dzięki Bogu, zarówno pilot, jak i pasażer samolotu, który lądował na lodzie w pobliżu Newburgh, zostali odnalezieni. Odnieśli jedynie lekkie obrażenia - napisała na X gubernator stanu Kathy Hochul.