Czerwony alert w Norwegii. Służby apelują o pozostanie w domach.
W sobotę i niedzielę nad południową Norwegią przechodzić będzie sztorm Dave. Wiatr osiągnie w porywach ponad 160 km/h. Meteorolodzy ogłosili najwyższy, czerwony alert pogodowy. Służby zaapelowały do ludzi, by zostali w domach.
Podczas weekendu południowa Norwegia zmaga się z wyjątkowo silnym wiatrem wywołanym przez sztorm Dave. Jak informuje PAP, najbardziej narażone są rejony wokół Stavanger i Kristiansand, gdzie warunki będą "skrajnie niebezpieczne".
Norweska agencja meteorologiczna wydała dla tego obszaru najwyższy czerwony alert meteorologiczny, który ma pozostać w mocy w niedzielę, w godzinach 11-17.
Służby apelują, by mieszkańcy pozostali w domach i zrezygnowali z podróży. Ostrzeżenia te są szczególnie ważne w okresie świątecznym, kiedy wielu Norwegów tradycyjnie wybiera się na wycieczki.
Apele służb nie do wszystkich jednak docierają. W nocy z piątku na sobotę doszło do niebezpiecznej sytuacji. Ratownicy, z udziałem śmigłowców, poszukiwali czteroosobowej rodziny, która mimo ostrzeżeń wyruszyła na wyprawę. Na szczęście, turystów znaleziono całych i zdrowych. Poszukiwania zostały zakończone nad ranem.
Sztorm Dave w Norwegii
Firmy energetyczne ostrzegają przed możliwymi przerwami w dostawach prądu, podkreślając, że przy tak silnym wietrze szczególnie narażone są linie napowietrzne. Wichura może również wpłynąć na działanie sieci komórkowych i internetu.
W obliczu zagrożenia, armator Fjord Line zdecydował się na zawieszenie części połączeń promowych między Norwegią a Danią. Według prognoz, poprawa sytuacji pogodowej spodziewana jest w niedzielę wieczorem, ale wiatr zacznie wyraźnie słabnąć dopiero w poniedziałek.