Zajączek w koszyczku wielkanocnym? Oto co uważa ksiądz
Święcenie pokarmów to ważny element wielkanocnych tradycji. Ksiądz Rafał Główczyński w rozmowie z o2.pl wskazuje, czego lepiej nie wkładać do koszyka, aby uniknąć niepotrzebnych błędów.
Święcenie pokarmów, czyli popularna "święconka", to jedna z najstarszych i najbardziej zakorzenionych tradycji w polskiej kulturze. W Wielką Sobotę wierni udają się do kościołów z przyozdobionymi koszyczkami, by podziękować za dary Boże i prosić o błogosławieństwo na świąteczny czas.
W ostatnich latach modne stało się wzbogacanie koszyczka wielkanocnego o różnorodne dodatki. Ksiądz Rafał Główczyński, znany szerzej jako "Ksiądz z osiedla", w rozmowie z o2.pl mówi, co nie powinno znaleźć się w koszyczku wielkanocnym.
Nie powinniśmy wkładać niczego, co nie ma związku z Wielkanocą. Z całą pewnością nie powinno tam być alkoholu, który niestety czasami się zdarza. Nie powinno tam być zajączka, tylko baranek jako symbol Jezusa Chrystusa - podkreśla duchowny.
Wielki test jajek przed Wielkanocą. Jajka wiejskie od taty Staszka kontra te sklepowe
Ks. Rafał odradza też wkładanie do święconki wszystkiego, co akurat mamy w domu.
Batoniki, kilogram cukru, kilogram soli, raz mi się zdarzyło, że nawet "browarek". Dramat - mówi "Ksiądz z osiedla".
Co zatem powinno trafić do koszyczka? Tradycyjnie do koszyka należy włożyć: jajka, chleb, wędlinę, baranka, sól, chrzan, ciasto i ser.
Ks. Rafał Główczyński wskazał również podstawowy błąd, który wierni popełniają podczas święcenia pokarmów. Chodzi o żegnanie się w nieodpowiednim momencie. Duchowny tłumaczy, że gdy kapłan błogosławi chleb, jajka i inne pokarmy, to modlitwa dotyczy jedynie tych produktów, a nie osób, które je dostarczyły. Nie należy zatem wykonywać znaku krzyża.
Jak ksiądz mówi "pobłogosław te jajka, te wędliny", to nie robimy znaku krzyża, bo w tym momencie kapłan błogosławi nie nas, tylko jajka i wędliny - tłumaczy "Ksiądz z osiedla".
Warto pamiętać, że poświęconych pokarmów nie powinno się jeść aż do niedzielnego śniadania wielkanocnego, kiedy to dzielimy się jajkiem z najbliższymi, składając sobie życzenia.
Edyta Tomaszewska, dziennikarka o2.pl