Dąbrówka w gminie Czosnów leży na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego. To miejsce otoczone lasami, w których żyją m.in. łosie. Pojawienie się dużego zwierzęcia w pobliżu drogi nie jest tutaj niczym niezwykłym. W ostatnich latach drogi przebiegające przez Kampinos stały się miejscem wielu niebezpiecznych zdarzeń z udziałem dzikich zwierząt.
To właśnie w Dąbrówce w niedzielę 9 sierpnia doszło do dramatycznego wypadku. Samochód osobowy zjechał z drogi i uderzył w drzewo.
Kobieta jechała 24-letnim Oplem. Nie miała uprawnień do kierowania pojazdem. W momencie wypadku była trzeźwa, jednak pobrano od niej krew, aby sprawdzić, czy nie była pod wpływem środków odurzających - mówi w rozmowie z o2.pl Marzena Kiełek-Łopińska z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Według dotychczasowych ustaleń śledczych przed samochodem, na poboczu, pojawił się łoś. Zwierzę nie wbiegło jednak na jezdnię. Kierująca miała gwałtownie odbić kierownicą, w wyniku czego samochód zjechał z drogi i z dużą siłą uderzył w przydrożne drzewo. 24-latka nie odniosła poważnych obrażeń. Stan 4-letniej córki jest znacznie poważniejszy.
Dziecko jest w bardzo poważnym stanie, nawet krytycznym. Według najnowszych informacji ma obrażenia mózgu i czaszki oraz uszkodzony kręgosłup. Uderzenie było bardzo silne, jest na intensywnej terapii - dodaje prokurator.
Łosie są częstym widokiem na terenie Puszczy Kampinoskiej. Ich obecność w pobliżu dróg stanowi jednak dodatkowe zagrożenie dla kierowców.
Śledczy badają okoliczności, w jakich 24-latka prowadziła samochód. – Samochód był zarejestrowany na matkę 24-latki, która nic nie zrobiła, aby powstrzymać kobietę. Nie wiadomo, czy dziecko znajdowało się w foteliku, bowiem doznało poważnych obrażeń. Biegły musi także ustalić, z jaką prędkością jechała kobieta - analizuje Marzena Kiełek-Łopińska.
Obecnie wiadomo, że 24-latce zostały przedstawione zarzuty. Matka poszkodowanej dziewczynki jest w złej kondycji psychicznej. Nie wiemy jeszcze, jakie środki zapobiegawcze wprowadzi prokurator - dodaje Marzena Kiełek-Łopińska.
Dramat 4-latki po wypadku. KPN alarmuje
Problem jest na tyle poważny, że sam Kampinoski Park Narodowy od lat alarmuje o liczbie zwierząt ginących pod kołami samochodów. Park informował, że na drogach wewnątrz i wokół KPN dochodzi do wielu zdarzeń z dzikimi zwierzętami. Średnio co miesiąc ginie tam jeden łoś. Szczególnie niebezpieczne są drogi wojewódzkie nr 579, 580 i 575.
Droga nr 579 nie jest jedynym miejscem, gdzie pojawiają się problemy. Park podkreśla, że wypadki z udziałem dzikich zwierząt zdarzają się na wielu drogach wewnątrz i wokół Kampinoskiego Parku Narodowego. Najwięcej takich zdarzeń ma miejsce w godzinach porannych.