"Dwie rzeczy". Cejrowski tłumaczy, czemu "nabrał się" na Trumpa
Wojciech Cejrowski na początku maja stwierdził, że jest rozczarowany polityką Donalda Trumpa. - Nabrałem się tak samo, jak państwo - mówił podróżnik. Teraz przekazał nam, dlaczego jego opinia o prezydencie USA się zmienia. - Mam pretensję o tę wojnę, którą rozpoczął - przyznał Cejrowski.
Wojciech Cejrowski, podróżnik i publicysta, autor książek i programów podróżniczych, znany był ze swojego poparcia dla Donalda Trumpa. Podczas kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych wieszał w swoim studiu plakaty wyrażające poparcie dla kandydata Republikanów. W sklepie Cejrowski.com wciąż można kupować kubki czy naklejki z hasłami "Make America Great Again".
Jednak na początku maja w programie "Antysystem Cejrowski & Lisicki" podróżnik wypowiedział słowa, które mogły świadczyć o niezadowoleniu z postawy prezydenta USA. - Masa osób jest rozczarowanych, masa jest przestraszonych tą sytuacją - mówił Wojciech Cejrowski o opiniach Amerykanów. Następnie przyznał, że spotyka się z krytyką, bowiem ludzie uważają go za "sprzedawcę Trumpa".
- Ja się nabrałem tak samo, jak państwo, tylko ja byłem tym, który państwa nabierał pośrednio - powiedział Cejrowski w rozmowie z redaktorem Pawłem Lisieckim.
Wojciech Cejrowski rozczarowany Trumpem? "Drażnią mnie dwie rzeczy"
Zapytaliśmy polskiego podróżnika, czy rzeczywiście zmienił zdanie na temat amerykańskiego prezydenta. - Nie jestem rozczarowany całym Donaldem Trumpem. To doskonały prezydent - przekazał o2.pl Wojciech Cejrowski.
- Drażnią mnie dwie rzeczy. Lista Epsteina powinna być ujawniona w całości, a co za tym idzie, powinna nastąpić fala aresztowań zboczeńców ogarniająca cały świat, w tym głowy państw. Po drugie, Donald Trump obiecywał w kampanii, że nie rozpocznie żadnych nowych wojen, więc mam pretensję o tę wojnę, którą rozpoczął - tłumaczy nam publicysta.
Jednocześnie Cejrowski wskazał, że "cała reszta polityki Trumpa jest wybitnie dobra, ale trzeba mocno podkreślić, że jest dobra dla Amerykanów". W tym sensie podróżnik jasno wskazuje, że niektóre działania amerykańskiej administracji, jak choćby kwestia Grenlandii, ceł, postawy wobec sojuszników z NATO, polityki wobec Rosji czy Bliskiego Wschodu nie muszą znajdować zrozumienia w Europie - ale w Stanach Zjednoczonych już tak.
Zapytaliśmy również Wojciecha Cejrowskiego, jak reaguje na słowa krytyków, którzy wskazują, że odwraca się od Donalda Trumpa, choć był jego gorącym orędownikiem, dołączając do całego grona osób zmieniających zdanie o prezydencie USA. Wśród nich jest choćby Tucker Carlson, prawicowy publicysta, który popadł w niełaskę za krytyczne słowa o działaniach amerykańskiej administracji.
- Wcześniej Trump robił rzeczy dobre i wtedy popierałem rzeczy dobre, które robił. Teraz robi dwie rzeczy złe i ja tych dwóch rzeczy złych nie popieram. Człowiek porządny tak się właśnie zachowuje - popiera dobro, krytykuje zło. To zupełnie normalne, że zmieniamy zdanie na czyjś temat, gdy ten ktoś się zmienia i zaczyna robić głupoty. Przykład: Żona kocha i chwali męża, a potem ten mąż zaczyna ją zdradzać i od tego momentu żona krytykuje męża. Czy to wina żony, że on się zmienił? Czy ona jest winna, że go kochała w czasach, gdy był wobec niej uczciwy? Będziemy teraz ją krytykować za to, że dziesięć lat temu nie przewidziała, że facet odleci? - pyta na koniec Wojciech Cejrowski.
Rafał Strzelec, dziennikarz o2.pl