Dramat w Afganistanie. "Jestem gotów sprzedać moje córki"
BBC opisuje katastrofalną sytuację humanitarną w Afganistanie. Około 4,7 mln obywateli tego państwa żyje na skraju nędzy. Ludzie nie mają pracy. Sytuacja pcha ich do podejmowania dramatycznych decyzji o sprzedaży własnych dzieci.
BBC opisuje krytyczną sytuację humanitarną w Afganistanie - państwie, w którym od lata 2021 r. znów rządzą talibowie. Jak czytamy, według ONZ trzy czwarte mieszkańców nie jest dziś w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb. Jeden na dziesięciu obywateli państwa, czyli ok. 4,7 mln osób, żyje w skrajnej nędzy.
Jednym z nich jest 45-letni Juma Khan. BBC rozmawiało z nim na placu w Czaghczaranie, stolicy prowincji Ghor. Podobnie jak wielu innych mężczyzn, stał w centrum miasta, czekając, aż ktoś przyjdzie ogłosić, że szuka pracownika. W ciągu 6 tygodni przepracował jedynie 3 dni. W Afganistanie nie ma bowiem gdzie się zatrudnić.
- Moje dzieci chodziły spać głodne przez trzy noce z rzędu. Moja żona płakała, dzieci też. Błagałem więc sąsiada o pieniądze na mąkę - przyznał rozmówca BBC. W ciągu jednego dnia zarabiał od 150 do 200 afghani (około 2,35–3,13 dolara).- Żyję w strachu, że moje dzieci umrą z głodu - przyznaje mężczyzna.
Takich historii są tysiące. Bieda sprawia, że niektórzy rozważają dramatyczne kroki. - Jestem gotów sprzedać moje córki. Jestem biedny, zadłużony i bezradny - przyznał w rozmowie z BBC Abdul Rashid Azimi, ojciec 7-letnich bliźniaczek.
- Wracam z pracy z wyschniętymi ustami - głodny, spragniony, przygnębiony i zagubiony. Moje dzieci przychodzą do mnie i mówią: ‘Tato, daj nam chleba’. Ale co mogę im dać? Gdzie jest praca? - pyta mężczyzna.
Jego dwóch nastoletnich synów pracuje przy czyszczeniu butów w centrum miasta. Z kolei żona Kayhan zbiera śmieci, aby mieć czym ogrzać dom.
Saeed Ahmad, kolejny rozmówca BBC, już wcześniej sprzedał córkę, 5-latkę, swojemu kuzynowi za równowartość 3200 dolarów. Dziewczynka była chora na zapalenie wyrostka robaczkowego i torbiel wątroby. Jej ojciec nie miał pieniędzy na jej leczenie, dlatego ją sprzedał. Część pieniędzy przeznaczył na operację, która zakończyła się pomyślnie.
Koszmarną sytuację w Afganistanie potęguje ograniczenie dostaw pomocy humanitarnej. Stany Zjednoczone, główny donator, niemal całkowicie odcięły wsparcie. ONZ szacuje, że w porównaniu do 2025 r. jest ono mniejsze aż o 70 proc. Talibowie oskarżają Amerykanów, że to po nich odziedziczyli "biedę, trudności, bezrobocie i inne problemy". Prawdą jest jednak to, że ograniczenie pomocy jest efektem m.in. rygorystycznej polityki talibów wobec kobiet.
Według szacunkowych wyliczeń reportera BBC, który zajrzał na cmentarz w Afganistanie, wśród zmarłych jest dwa razy więcej dzieci niż osób dorosłych. To efekt nie tylko głodu, ale także fatalnej sytuacji miejscowej służby zdrowia. BBC podaje jako przykład historię 22-letniej Shakili. Kobieta w czasie ciąży prawie nic nie jadła. Urodziła dwie córeczki. Niestety, jedna z nich zmarła, nie udało się jej uratować w szpitalnych warunkach. - Na początku bardzo ciężko było mi patrzeć na śmierć dzieci. Ale teraz stało się to dla nas niemal normalne - powiedziała pielęgniarka Fatima Husseini, która mówi, że dziennie w jej szpitalu umiera nawet troje dzieci.
Rodzice często wypisują chore pociechy z placówek, bo nie są w stanie zapłacić za ich dalszy pobyt w szpitalu. Dzieci muszą same walczyć o przetrwanie w warunkach domowych.