BBC przytacza porażające dane dotyczące obcokrajowców poległych na froncie. Wynika z nich, że już co najmniej 3589 najemników straciło życie w walce dla armii Władimira Putina. Obcokrajowcy pochodzą z ponad 40 krajów. Śmierć ponieśli m.in. obywatele Stanów Zjednoczonych, Ekwadoru, Wietnamu i Sri Lanki. Największą liczbę poległych najemników stanowią obywatele Korei Północnej
Dziennikarze niemieckiego TAZ dotarli z kolei do rodziny Edsona Kamwesigye. To obywatel Ugandy, który przed zaciągnięciem się do rosyjskiej armii pracował jako ochroniarz amerykańskich baz w Iraku czy Afganistanie. Gdy dobrze płatne kontrakty się skończyły, Kamwesigye zdecydował się na angaż w Rosji.
Mężczyzna był przekonany, że jedzie pracować jako ochroniarz. W styczniu 2026 roku poinformował rodzinę, że jedzie na front.
Prosił o modlitwę, ponieważ odbywał szkolenie wojskowe i wkrótce miał zostać wysłany na front - powiedziała żona mężczyzny w rozmowie z dziennikarzami z Niemiec.
Żona mężczyzny ujawnia, że rosyjskie władze odmawiają wydania ciała jej męża. W czerwcu 2026 roku na froncie zginęło kolejnych dwóch obywateli Ugandy. W ich przypadku Rosjanie również nie chcą wydać ciał rodzinom.
Organizacje pozarządowe alarmują, że do armii Putina nie są rekrutowani już tylko chętni i osoby z wyrokami, przebywające w koloniach karnych. Rosjanie zmuszają do wyjazdu na front obcokrajowców, którzy przyjechali do wykonywania w Rosji normalnej pracy zarobokowej.