Najważniejsze informacje
- Według "The Guardian" rośnie ryzyko, że Rosja może podjąć działania kinetyczne przeciw Europie w perspektywie miesięcy lub lat.
- W europejskich stolicach przyspieszyło zwiększanie wydatków obronnych, a w tle pojawia się nieformalna koncepcja "NATO 3.0".
- Źródło wskazuje na "koalicje chętnych" i pomysł Europejskiej Rady Bezpieczeństwa jako możliwą "polisę" na wypadek problemów Sojuszu.
Europa coraz wyraźniej przygotowuje się na scenariusz, w którym w razie otwartego konfliktu z Rosją będzie musiała liczyć przede wszystkim na własne siły. Taką ocenę przedstawiła na łamach brytyjskiego dziennika "The Guardian" ekspertka Natalie Tocci. Jej zdaniem rosyjskie ambicje nie kończą się na Ukrainie, a zagrożenie może w przyszłości objąć także inne państwa europejskie.
Rosja od lat prowadzi wobec Europy działania hybrydowe, a napięcia między Moskwą a państwami Zachodu utrzymują się na wysokim poziomie. W ocenie Tocci nie można wykluczyć, że w najbliższych latach mogłoby dojść do otwartego konfliktu zbrojnego. To właśnie dlatego kraje położone bliżej granicy z Rosją zwiększają wydatki na obronność i inwestują w rozbudowę swoich sił zbrojnych.
Natalie Tocci zwraca uwagę, że większe wydatki europejskich państw na obronność są związane także z powrotem Donalda Trumpa do Białego Domu. Jak podkreśla, najważniejszym powodem nie są jednak sygnały płynące z Waszyngtonu, lecz rosnące obawy przed działaniami Rosji.
W Europie coraz częściej mówi się o budowie silniejszego systemu bezpieczeństwa, określanego nieoficjalnie jako "NATO 3.0" - podkreśla.
Autorka opisuje dwa możliwe scenariusze dla przyszłości Sojuszu Północnoatlantyckiego. Najbardziej niebezpieczny zakłada, że Rosja mogłaby zdecydować się na atak w ciągu najbliższych miesięcy lub lat. Według Tocci Europa odpowiedziałaby na taką agresję, a kluczową rolę odegrałyby Niemcy.
Dobra wiadomość jest taka, że Europejczycy prawdopodobnie pozostaliby zjednoczeni. Zła wiadomość jest taka, że USA mogą nie odpowiedzieć na wezwanie do obrony Europy, co natychmiast rozbiłoby NATO - pisze Tocci w" The Guardian".
"Koalicje chętnych" jako zabezpieczenie
Natalie Tocci opisuje także drugi scenariusz. Zakłada on, że Rosja nie zdecyduje się na atak, a Europa będzie dalej wzmacniać swoje zdolności obronne.
Jej zdaniem państwa europejskie, wspólnie z Turcją i Kanadą, mogłyby stać się silniejsze, choć jednocześnie ich współpraca ze Stanami Zjednoczonymi mogłaby stopniowo słabnąć.
Autorka zwraca również uwagę na tzw. koalicje chętnych, które powstają wokół najważniejszych kwestii bezpieczeństwa, takich jak wsparcie dla Ukrainy. Jej zdaniem takie działania nie wystarczą, dlatego proponuje utworzenie Europejskiej Rady Bezpieczeństwa, która miałaby lepiej koordynować decyzje dotyczące obronności.